Mydlnica i inne zapomniane rośliny "piorące"

Drzewa, krzewy, zioła, kwiaty... Hodowla, zbiory, rozpoznawanie, stosowanie...

Moderator: Hipka

Mydlnica i inne zapomniane rośliny "piorące"

Postprzez Anka » 22 Cze 2010, 16:55

Witam Wszystkich Forumowiczów!
Na początku chciałabym podziękować za powstanie strony anastazja.org razem z tym forum - brakowało mi takiej "żyjącej" strony - alternatywna trochę jakby "zaspała" ostatnio. Mam nadzieję, że tutaj będzie więcej energii.
Z góry przepraszam za wszystkie gafy, jakie popełnię w trakcie przebywania na tym forum - to mój pierwszy raz :D
Przechodząc do sedna chciałam zapytać, czy znajdzie się wśród Was ktoś, kto ma nadwyżki nasion mydlnicy, łopucha (łopianu), czy innych obecnie zapomnianych,a kiedyś powszechnie stosowanych roślin? Lub może ktoś ma informacje, gdzie można je nabyć?
Interesują mnie wszelkie rośliny "użytkowe" (poza warzywami, o których wszędzie jest pełno informacji) - informacje o nich i nasiona lub sadzonki.

Z góry dziękuję za pomoc.

Pozdrawiam serdecznie,

Anka
Ostatnio edytowany przez Administrator, 30 Cze 2010, 09:42, edytowano w sumie 1 raz
Powód: zmiana nazwy tematu
Anka
 
Posty: 27
Rejestracja: 22 Cze 2010, 16:40

Re: Mydlnica i inne zapomniane rośliny

Postprzez apek » 24 Cze 2010, 10:49

Hej, dobre pytanie. Mam znajomą, która zbiera dla siebie korzenie mydlnicy żeby wykonać z niej mydło - zapytam ją o rozmnażanie tej roślinki i dam znać (chociaż ona twierdzi, że tego tyle rośnie przy rowach i na łąkach, i można ją wykopać nawet późną jesienią)

Natomiast co do innych roślin - znajomy rolnik ekologiczny będzie miał w tym roku dużo nasion "zapomnianych" roślin, np. skorzonery czy pasternaku - pewnie będzie mógł się podzielić, ale to dopiero gdy te siemionka dojrzeją :)
Awatar użytkownika
apek
 
Posty: 258
Rejestracja: 12 Cze 2010, 12:12
Miejscowość: Białystok

Re: Mydlnica i inne zapomniane rośliny

Postprzez Anka » 24 Cze 2010, 18:37

Witam,

Bardzo dziękuję za odzew. Przyznam szczerze, że chętnie nauczyłabym się rozpoznawać mydlnicę, żeby móc ją samodzielnie zbierać. Może jest możliwe, żeby wstawić tu na forum jakiś opis szczegółowy, zdjęcia, żeby można było się nauczyć rozpoznawać mydlnicę (a może i inne roślinki użytkowe rosnące u nas dziko?). Tylko jakiś taki dla zwykłych ludzi opis, a nie botaników ;) Może i innym by się to przydało?

Będę wdzięczna za informacje.
A jak znajomy rolnik ekolog będzie miał nadwyżki nasionek na sprzedaż to również zapisuję się pierwsza w kolejce do zakupu :D

Pozdrawiam

Anka
Anka
 
Posty: 27
Rejestracja: 22 Cze 2010, 16:40

Re: Mydlnica i inne zapomniane rośliny

Postprzez Marta » 25 Cze 2010, 13:21

witam..pisze juz trzeci raz tutaj, ale 2 razy nie dodalo mi tekstu i wylogowalo mnie..
Jesli chodzi o mydelnice to warto poszukac zdjec i informacji na jej temat w internecie. Ja zawsze tak robie. A rosnie ona prawie wszedzie, szczegolnie w zaroslach na ugorach w rowach( zrywalam ja jako dziecko dla kwiatow). W zeszlym roku znalazlam ja w parku obok domu. Zerwalam odrobine zeby pokazac synkowi jak sie pieni. Byl zdziwiony. Poza tym planuje zakupic dobra encyklopedie o roslinach ze zdjeciami. Na pewn sie przyda, a i syn z pewnoscia bedzie przegladal, co bedzie dla niego pozyteczne..:) pozdrawiam
Marta
 
Posty: 75
Rejestracja: 12 Cze 2010, 21:21
Miejscowość: Kotlina Sandomierska

Re: Mydlnica i inne zapomniane rośliny

Postprzez Administrator » 25 Cze 2010, 19:49

Ok, zrobimy próbę sprawności forum - wstawiam obrazki mydlnicy:

Image
Image

Image
Image

Image
Awatar użytkownika
Administrator
Administrator
 
Posty: 199
Rejestracja: 11 Cze 2010, 11:48

Re: Mydlnica i inne zapomniane rośliny

Postprzez duszka » 28 Cze 2010, 19:33

Cześć wszystkim forumowiczom ;)
Aniu, dzięki Twojemu postowi nieco zainteresowałam się mydlnicą. Myślę, że nie ma sensu wstawianie szczegółowego opisu na forum, gdyż całkiem dobry opis znajduje się na http://pl.wikipedia.org/wiki/Mydlnica_lekarska .
Ja znalazłam w książce „Zioła z Apteki Natury” wydawnictwa „publicat” informacje na jej temat. Książkę polecam, gdyż jest to polskie wydawnictwo, zawiera bardzo przystępne opisy wielu ziół oraz pomysły ich wykorzystania - dobra baza na początek ;)
W moim gospodarstwie będę mieć owce (zapewne świniarki i/lub wrzosówki). Okazuje się, że mydlnica służyła niegdyś do prania i odtłuszczania surowej wełny – ze względu na zawartość w jej kłączu i korzeniach tzw. saponin. Zamierzam eksperymentować :]
Póki co jednak skupię się na jej innej właściwości – mydlnica służyła najzwyczajniej w świecie do mycia, będąc substytutem mydła (stąd też jej nazwa). Szczególnie polecana jest do przemywania cery wrażliwej i suchej, pomaga w stanach zapalnych skóry, opryszczce, trądziku…
W tym roku planuję zebrać i ususzyć sobie zapasik (jesienią lub wiosną należy wykopać kłącze wraz z korzeniami 2 – 3 letnich roślin; trzeba uważać przy płukaniu korzeni, gdyż związki czynne mydlnicy są rozpuszczalne w wodzie). Ciekawe jakiej ilości potrzeba aby starczyło na cały sezon?:] W odwarze z korzeni można również myć włosy, co nadaje im puszystość i połysk, oraz pomaga w leczeniu łupieżu, nadmiernym przetłuszczaniu i wypadaniu (info na bazie książki, jak sprawdzę to zdam relację:]). Odwar z mydlnicy może być stosowany jako delikatny środek piorący.
Mydlnica bywa również stosowana wewnętrznie jako roślina lecznicza, ale ja tutaj mam pewne obiekcje przed jej stosowaniem, gdyż podobno zawarte w niej saponiny charakteryzują się zdolnością do hemolizy i w większych dawkach mogą działać trująco. Niemniej jednak jeśli ktoś jest zainteresowany, to na pewno znajdzie na ten temat informacje ;)
A może znacie jakieś inne rośliny o podobnych właściwościach? Znalazłam kilka, które zawierają również saponiny, ale nie wiem czy na tej podstawie można wnioskować o ich właściwościach myjących (podejrzewam, że tak;]). Są to m.in. arnika górska, bluszcz pospolity, czarnuszka siewna, gwiazdnica pospolita, kasztanowiec zwyczajny, nagietek lekarski, skrzyp polny, szałwia lekarska. Na bazie książki, z której korzystam mogę wywnioskować, że większość roślin zawierających saponiny jest stosowana w leczeniu/poprawianiu kondycji skóry i włosów.
Dla mnie to temat bardzo interesujący. Jeśli "odkryję" coś ciekawego, to napiszę ;) :]
"A Ty siej, a nuż coś wyrośnie
A Ty to, co wyrośnie zbieraj
A Ty czcij, co żyje radośnie
A Ty szanuj to, co umiera."

M. Kaczmarski - "Niech..."
Awatar użytkownika
duszka
 
Posty: 26
Rejestracja: 13 Cze 2010, 16:27
Miejscowość: Kraków / w przyszłości Pińczów-Zakamień

Re: Mydlnica i inne zapomniane rośliny

Postprzez Marta » 28 Cze 2010, 20:41

dodam cos od siebie..Mysle, ze mydelnica nie wyrzadzi szkody, jelsi bedziemy jej uzywac glownie jako srodek myjący..SPozywanie moze spowodwac wymioty...
Ja tez zastanawialam sie jak jej uzywac, ile powstanie plynu z korzenia i na jak dlugo starczy...Chcialam uzyc go jako szamponu, bo mam wrazliwa skore glowy i uczulenie po wielu szamponach : u mnie objawia sie ono krostami, swedzeniem skory i jej luszczeniem..Moze jesienia poekperymentuje z jakims korzeniem mydlnicy..Bede juz w Polsce, wiec bedzie okazja.
A co do ksiazki o ziolkach to poszukam pozycji , ktora propnujesz duszko :D ..
pozdrawiam
Marta
 
Posty: 75
Rejestracja: 12 Cze 2010, 21:21
Miejscowość: Kotlina Sandomierska

Re: Mydlnica i inne zapomniane rośliny

Postprzez Carmen » 29 Cze 2010, 09:31

Witam:) Z zainteresowaniem przeczytałam o własciwosciach mydlnicy. Ja od 3 miesiecy uzywam sproszkowanej rosliny Shikakai do mycia wlosow i byłam przekonana ze istnieje roslina w Poslce o podobnych wlaściwosciach. Dziekuje za przydatna informacje.

Marta
Czyzbys mieszkala za granica? I zjezdzasz na stale? Ja jestem w Szkocji i ciagle mysle o tym zeby wrocic...
Awatar użytkownika
Carmen
 
Posty: 11
Rejestracja: 29 Cze 2010, 09:14
Miejscowość: Szkocja/W przyszłości Polska:)

Re: Mydlnica i inne zapomniane rośliny

Postprzez Administrator » 29 Cze 2010, 19:21

Odnośnie mydlnicy - kupując moją ukochaną chałwę spostrzegłem w składzie "sproszkowany korzeń mydlnicy". Nie wiem po co ona w chałwie, no ale jak widać małe ilości da się zjeść.

Jeżeli już ktoś planuje myć się mydlnicą, to może warto zaznaczyć sobie (patykami na przyklad) miejsce w lesie gdzie ona rośnie, tak, żeby można było wykopać korzenie nawet późną jesienią lub zimą, jak nie będzie śniegu.

Próbowałem kiedyś zrobić odwar z kasztanów, pienił się trochę i można było tym myć naczynia, ale jest krótkotrwały. Za to słyszałem od znajomego inną historię, mianowicie kiedyś na wsiach, kiedy urządzano wesele, przygotowywano balie z wodą w które wrzucano świeżo ścięte pokrzywy. Po kilku godzinach można było wrzucić tam brudne naczynia z weselnego stołu i umyć je pokrzywami - sprawdziłem osobiście, to działa, a namoczone pokrzywy już nie kłują. Anastazja opowiadała też o soku z pokrzywy - też sprawdzałem, rzeczywiście jest to świetny środek myjący (a do picia ten soczek jeszcze lepszy).
Awatar użytkownika
Administrator
Administrator
 
Posty: 199
Rejestracja: 11 Cze 2010, 11:48

Re: Mydlnica i inne zapomniane rośliny

Postprzez Marta » 29 Cze 2010, 19:58

?Administratorze, cenne rady dajesz :)
o wlasnie cos mi sie obilo tych kasztanach, ale dopiero teraz cos mi zaswitalo :) ..Kasztanow duzo w Polsce
Marta
 
Posty: 75
Rejestracja: 12 Cze 2010, 21:21
Miejscowość: Kotlina Sandomierska

Re: Mydlnica i inne zapomniane rośliny

Postprzez Marta » 29 Cze 2010, 20:39

ponoc mozna do mycia uzyc brzozy, tasznika pospolitego, głogu (wyczytalam teraz)..ALe nie probowalam..a pokrzywa ma dzialanie antybakteryjne...w sumie moznaby ja stosowac do tego celu, bo tyle jej rosnie..A w moim ogrodzie w Polsce tam jest jej bardzo duzo, rosnie bez opamietania.. wiec mozna ja zrywac , a bedzie szybko odrastac.
.Pamietam, ze u mojej babci przez dlugi czas nie uzywalo sie w ogole plynu do mycia naczyn, cos tam babcia wrzucala , ale nie wiem co..A przypalone garnki czyscilam drobnym piaskiem i popiolem.. :)
Marta
 
Posty: 75
Rejestracja: 12 Cze 2010, 21:21
Miejscowość: Kotlina Sandomierska

Re: Mydlnica i inne zapomniane rośliny

Postprzez apek » 30 Cze 2010, 09:38

Otóż to, piasek i popiół to świetne środki. A jak ktoś ma krowę, to serwatka z mleka czyści lepiej niż jakiekolwiek środki chemiczne :)
Awatar użytkownika
apek
 
Posty: 258
Rejestracja: 12 Cze 2010, 12:12
Miejscowość: Białystok

Re: Mydlnica i inne zapomniane rośliny "piorące"

Postprzez Anka » 02 Lip 2010, 10:41

Dzięki wszystkim za przydatne informacje.
Gnębi mnie jednak jeszcze jeden problem ze zbieraniem mydlnicy w naturze: orłem w rozpoznawaniu roślin, które mam identyfikować na podstawie jedynie zdjęć (jeśli nikt mi ich wcześniej nie pokazał na żywo) to ja raczej nie jestem - czy jest może jakaś podobna do niej roślina (z wyglądu), którą mogłabym pomylić i zebrać nie to co trzeba? :oops:
Będę wdzęczna za informacje.
Anka
 
Posty: 27
Rejestracja: 22 Cze 2010, 16:40

Re: Mydlnica i inne zapomniane rośliny "piorące"

Postprzez Marta » 02 Lip 2010, 16:07

na zdjeciu kwaitki sa raczej rozowe, ale czesto spotyka sie w kolorze bialym, sa one zwykle wysokosci 60 cm lub wiecej,..łatwo ja rozpoznac,, trzeba wiecej spacerowac i obserwowac.. praktyka czyni mistrza :)
Marta
 
Posty: 75
Rejestracja: 12 Cze 2010, 21:21
Miejscowość: Kotlina Sandomierska

Re: Mydlnica i inne zapomniane rośliny "piorące"

Postprzez duszka » 02 Lip 2010, 22:58

Gnębi mnie jednak jeszcze jeden problem ze zbieraniem mydlnicy w naturze: orłem w rozpoznawaniu roślin, które mam identyfikować na podstawie jedynie zdjęć (jeśli nikt mi ich wcześniej nie pokazał na żywo) to ja raczej nie jestem - czy jest może jakaś podobna do niej roślina (z wyglądu), którą mogłabym pomylić i zebrać nie to co trzeba?


Wydaje mi się właśnie, że jednak to mi się przytrafiło – znalazłam roślinkę którą usiłowałam zidentyfikować jako mydlnicę, wygląd zasadniczo się zgadzał z opisem podręcznikowym, kwiaty pachniały intensywnie, jedynie wydawały się mieć więcej płatków niż na zdjęciach… Sama nie wiem… Wrzuciłam ją do garnka, ale za nic w świecie nie chciała się pienić. Chyba to jednak nie była mydlnica :) I tutaj mam pytanie do Ciebie, Marto (ponieważ miałaś faktycznie z nią do czynienia) - czy pienią się tylko korzenie, czy liście również? ;)

Zastanawia mnie też w jaki sposób najlepiej wykopywać korzenie, aby był jak najmniej inwazyjny i nie uszkadzał niepotrzebnie zbyt wielu roślinek...

Co do książki o której wspominałam – jej niewielką wadą może być nieporęczność, ale coś za coś – jest bardzo ładnie wydana i może pełnić rolę podręcznej encyklopedii :)

Również spotkałam się z tym, że wykorzystuje się mydlnicę do produkcji chałwy. Ale co w niej takiego – nie wiem :] Wiem, że węglowodany zawiera ;)

Bardzo spodobała mi się historia o pokrzywach i weselu. Pokrzywa to roślina o naprawdę niesamowitych właściwościach, a przy tym ogromnie nie doceniana. Wydaje mi się, że chociażby jej zdolności wspomagające procesy krwiotwórcze są szczególnie wartościowe dla ludzi, którzy nie spożywają mięsa.
"A Ty siej, a nuż coś wyrośnie
A Ty to, co wyrośnie zbieraj
A Ty czcij, co żyje radośnie
A Ty szanuj to, co umiera."

M. Kaczmarski - "Niech..."
Awatar użytkownika
duszka
 
Posty: 26
Rejestracja: 13 Cze 2010, 16:27
Miejscowość: Kraków / w przyszłości Pińczów-Zakamień

Re: Mydlnica i inne zapomniane rośliny "piorące"

Postprzez Marta » 02 Lip 2010, 23:06

powiem szczerze, ze za wiele nie wiem na temat roslin. Moja mydlnica jednak pienila sie tzn liscie i kwiaty..Z tego co czytalam maja one tez mniejsza ilosc substancji pieniacych..Ja zaczelam je miętolik w dłoniach i zaczely sie lekko pienic ,a wlasciwie slizagac jak mydlo w plynie..Rece byly umyte i pachnace na zielono..Super..
A c do roslinek to ja bardzo kocham pokrzywe..Pewna cyganka powiedziala mojej babci , ze to ziolko na prawie wszystko. najlepszy jest z niej swiezy sok , lub jedzona jako dodatek do salatek. Niektorzy mowia, ze pokrzywa to krolowa wszystkich roslin oczywiscie naszego obszaru..ALe nie bede tu o niej pisac za wiele..za duzo by o tym...
Marta
 
Posty: 75
Rejestracja: 12 Cze 2010, 21:21
Miejscowość: Kotlina Sandomierska

Re: Mydlnica i inne zapomniane rośliny "piorące"

Postprzez duszka » 02 Lip 2010, 23:14

Czyli moja roślinka raczej mydlnicą nie była. Tak podejrzewałam, że powinna się od razu pienić, ale ona nie chciała wogóle. Postaram się zrobić jej foto i wrzucić na forum, może ktoś będzie wiedział, co to za ziółko :]

O pokrzywie faktycznie można by osobny wątek założyć, i dzielić się wiadomościami. Najciekawsze są właśnie takie przypowiastki, gdzieś zasłyszane od starych znajomych czy cyganek. Serio :)
"A Ty siej, a nuż coś wyrośnie
A Ty to, co wyrośnie zbieraj
A Ty czcij, co żyje radośnie
A Ty szanuj to, co umiera."

M. Kaczmarski - "Niech..."
Awatar użytkownika
duszka
 
Posty: 26
Rejestracja: 13 Cze 2010, 16:27
Miejscowość: Kraków / w przyszłości Pińczów-Zakamień

Re: Mydlnica i inne zapomniane rośliny "piorące"

Postprzez Marta » 02 Lip 2010, 23:19

ale ona az tak sie nie pieni..no nie wiem ...wrzuc fotki to sie zastanowimy co to bylo, jesli nie mydlnica. :)
Marta
 
Posty: 75
Rejestracja: 12 Cze 2010, 21:21
Miejscowość: Kotlina Sandomierska

Re: Mydlnica i inne zapomniane rośliny "piorące"

Postprzez Marta » 04 Lip 2010, 12:56

Mycie kasztanowcem

Saponiny (glikozydy piorące) pozyskuje się z liści kasztanowca i jego owoców (tzw. kasztanów):

1. Liście - zerwać z drzewa, zagnieść je z wodą i używać jak pieniącą się gąbkę. Uwaga: kasztanowiec ma twardsze liście niż mydlnica, więc "gąbka" będzie bardziej szorstka.
2. Kasztany - rozdrobnić, zalać wodą i gotować przez kilka-kilkanaście minut. Wywar należy przecedzić i zlać do butelki - używać jak mydła w płynie.

znalazlam cos takiego :) trzeba sprobowac
Marta
 
Posty: 75
Rejestracja: 12 Cze 2010, 21:21
Miejscowość: Kotlina Sandomierska

Re: Mydlnica i inne zapomniane rośliny "piorące"

Postprzez apek » 04 Lip 2010, 15:22

Rok temu zagotowałem świeże kasztany według receptury jaką podałaś, ale nie byłem przekonany co do tego płynu :) W tym roku spróbuję znowu, trzeba tylko uważać żeby piana nie wyleciała z garnka. Z liścmi też chętnie spróbuję, dzięki za przepis ;)
Awatar użytkownika
apek
 
Posty: 258
Rejestracja: 12 Cze 2010, 12:12
Miejscowość: Białystok

Re: Mydlnica i inne zapomniane rośliny "piorące"

Postprzez iskierka » 11 Lip 2010, 10:46

duszko, być może zamiast mydlnicy zerwałaś maciejkę? wygląda podobnie a bardzo intensywnie i przyjemnie pachnie (zwłaszcza wieczorem).
iskierka
 
Posty: 289
Rejestracja: 11 Lip 2010, 10:42

Re: Mydlnica i inne zapomniane rośliny "piorące"

Postprzez duszka » 13 Lip 2010, 21:40

Niestety nie zatroszczyłam się o aparat, i zdjęć nie będzie :roll: Jeżeli maciejka (jak poinstruowały mnie google) to inna nazwa lewkonii to ja wtedy w ogródku trafiłam na jeszcze inną roślinę. Ale za to znam refren fajnej słowackiej piosenki o maciejce :D :D

Odnośnie popiołu - ostatnio tak mnie wzięło, aby zerknąć do Moszyńskiego „Kultury Ludowej Słowian”, i tam znalazłam nieco ciekawych informacji na temat prania i mycia i pomyślałam, by wrzucić parę na forum. A zatem (pomijając kwestie zamiłowania – a może jego braku – dawniejszych Słowian do czystości :]):

Bardzo rozpowszechnione wśród Słowian było stosowanie ługu. Ług przygotowywano z popiołu roślinnego (drzewnego) i wody.
Ale jak prano odzież za jego pomocą? Mianowicie:
Sposób pierwszy: „ług zostaje przygotowany oddzielnie i później bieliznę się w nim moczy”.
Sposób drugi: „wytwarzanie ługu zachodzi w samy trakcie ługowania”. Tutaj:
1. Moczono bieliznę 5 do 6 dni w korytach, przesypawszy ją popiołem
2. Prano ją w rękach (no cóż, pralek nie było), dodając w niewielkich ilościach ciepłą wodę i nacierając każdą sztukę popiołem.
3. Wyprawszy tak wszystko w popiele, płukano następnie w rzece i tłuczono w stępach.
Sposób trzeci: „W specjalnych naczyniach zwanych w Polsce warznicą, polewanicą, potaczką itd., sporządzonych z klepek lub całodrążnych (to jest wyrobionych z jednego kadłuba drzewnego), bez nóg lub z trzema nogami, mających na dnie otwór albo całkiem dna pozbawionych, a zamiast niego posiadających tylko krzyż z dwóch prętów”:
- układa się słomę
- na słomie – bieliznę
- na bieliźnie umieszcza się płachtę lub zwykły worek
- na płachtę sypie się popiół
- na popiół leje się gorącą wodę, która – zamienia się w ług :) przesącza się przez bieliznę i wycieka dołem naczynia
Zalewa się dopóty, póki „wszystka bielizna na wskroś nie rozparzy się do gorąca.”
W bardzo wielu okolicach chłopi zalawszy popiół gorącą wodą wrzucają do niej rozpalone kamienie powodując w ten sposób wrzenie w naczyniu.

Inne wykorzystanie ługu:
Ludy niesłowiańskie nad środkową Wołgą i Ugrowie syberyjscy stosowali ług do bielenia i zmiękczania włókna pokrzywy.
Ługowanie stosowane bywa do bielenia świeżej przędzy.

To by było tyle na temat ługu u Moszyńskiego. O mydle napiszę następnym razem, ale jest tego raczej niedużo. Wymienia on również rośliny, których nazwy powstały od słowa "mydło" i najpewniej były stosowane do mycia czy też prania. Postaram się jutro wrzucić.
Nie wiem, czy nam to się może w jakiś sposób przydać - ale sądzę, że tak. Ja nie mam z tym doświadczeń, myślę, że sama procedura nie musiałaby być aż tak skomplikowana jak ta opisana, ale sam ług warto by było wykorzystać.

Jak tylko pojawię się na wsi, to po pierwszym lepszym ognisku spróbuję zrobić ług, a może i coś w nim wyprać :] Tylko zastanawiam się, na ile to może zabarwić ubranie, popiół na dobrą sprawę wydaje się mało "czysty". 8-)
"A Ty siej, a nuż coś wyrośnie
A Ty to, co wyrośnie zbieraj
A Ty czcij, co żyje radośnie
A Ty szanuj to, co umiera."

M. Kaczmarski - "Niech..."
Awatar użytkownika
duszka
 
Posty: 26
Rejestracja: 13 Cze 2010, 16:27
Miejscowość: Kraków / w przyszłości Pińczów-Zakamień

Re: Mydlnica i inne zapomniane rośliny "piorące"

Postprzez Marian » 20 Lip 2010, 05:11

Troszeczke dziwi mnie ta dyskusja z popiolem i mydelnica gdyz mamy na chwile obecna jeszcze inne srodki piorace jak lupiny z orzecha"Sapindus Mukorossi".
Sa to drzewa rosnace w Indi i Nepalu i te wlasnie lupiny orzecha pioracego sa dostepne rownierz w Polsce.Wiadomo ze nie beda rosly u nas,gdyz klimat dla nich nieodpowiedni jednak sa.Mnie osobiscie trudno sobie wyobrazic pranie w popiole(bardzo nie ekologiczne),mydelnica jeszcze do mnie przemawia jednak tez niezbyt przekonywujaco.Chyba ze mozna ja wysuszyc,wlozyc do woreczka jak orzechy piorace i prac.

http://www.ekodzieciak.pl
Ekologiczne pranie i sprzątanie - orzechy piorące
Marian
 
Posty: 768
Rejestracja: 13 Cze 2010, 20:27

Re: Mydlnica i inne zapomniane rośliny "piorące"

Postprzez Marta » 20 Lip 2010, 12:01

o tych orzechach slyszalam.. ponoc wystarczy kupic worek za okolo 50 zl i on wystarczy na rok...nie wiem jak jest w praktyce..ale to raczej taniej niz tradycyjne srodki piorące..no i tak naturlanie bez chemii... :D ..Mial ktos z Was doswiadczenie w tymi lupinami...?
Marta
 
Posty: 75
Rejestracja: 12 Cze 2010, 21:21
Miejscowość: Kotlina Sandomierska

Re: Mydlnica i inne zapomniane rośliny "piorące"

Postprzez Jola » 20 Lip 2010, 12:54

Ja piorę tymi łupinkami od kilku miesięcy. Wrzucam 8-10 łupinek/kasztanów do małego woreczka i to do pralki. Zwykle po 3-4 praniach wymieniam na nowe. Ubrania bardzo przyjemnie pachną, jakbyście dodali takiego świeżego płynu do płukania, są miękkie i pachną czystością - jeśli zapach czystości istnieje ;) Od jakiegoś czau nie mogę znieść zapachu ubrań, które były prane z dodatkiem sztucznych płynów do płukania - ten zapach jest zbyt intensywny! Wracając do łupinek nawet bardzo zabrudzone białe skarpetki puszczają brud. Tylko jakieś smary ubrania mojego męża bez proszku nie zejdą.

Tak czy inaczej temat mydlnicy bardzo mnie interesuje. Bo po co kupować kasztany z Indii czy innych ciepłych krajów gdzie one występuje jeśli można użyć lokalnej roślinki, który najprawdopodobniej będzie rosła w moim ogrodzie??? :)

Jeśli ktoś ma doświadczenie z naszymi piorącymi roślinami podzielcie się proszę.
Awatar użytkownika
Jola
 
Posty: 134
Rejestracja: 27 Cze 2010, 23:25
Miejscowość: małopolska

Następna

Wróć do Wszystko o roślinach

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

cron