Święta naszych przodków - gdzie ich szukać?

Narodowe opowieści i bajki, ludowa mądrość bliskich i dalekich przodków, nasze korzenie, jak to było dawniej. Docieranie do prawdy ukrytej przez wiekową cenzurę i zakłamania.

Moderator: iskierka

Święta naszych przodków - gdzie ich szukać?

Postprzez Arjuna » 31 Paź 2013, 14:36

Czy zastanawialiście się kiedyś nad źródłem powstania współcześnie przez nas obchodzonych świąt? Czy to religijnych, chrześcijańskich czy pogańskich w obecnej formie. Co przyczyniło się do ich powstania, jaka mądrość się za nimi kryje?
Moje podejście do tego tematu diametralnie się zmieniło po przeczytaniu serii Dzwoniących Cedrów. Zaczęłam przyglądać się temu z całkiem innej perspektywy. I zaczęłam szukać, jak to się mówi - po nitce do kłębka. I w ten sposób przyjrzałam temu co najbliżej, temu co najbardziej oczywiste – świętom chrześcijańskim. Potem różnym kultom pogańskim występującym w Europie przedchrześcijańskiej. Pierwsze co mnie zaskoczyło i zachęciło do dalszych poszukiwań to zbieżność dat występowania tych Świąt. Zapytacie jakich dat, jak kalendarza wcześniej nie mieli. Ale tu nie chodzi o daty kalendarzowe, ale daty z astronomicznego punktu widzenia, który jest stały i niezmienny od tysiącleci. Główne takie wydarzenia astronomiczne pojawiające się cyklicznie, a nawet współcześnie dobrze i powszechnie znane (wyznaczające kalendarzowe pory roku), to przesilenie letnie (20/21 czerwiec) i zimowe (21/22 grudzień) oraz równonoc wiosenna(20/21 marzec) i jesienna (22 – 23 wrzesień), związane z obserwacją słońca. A także nów, pełnia, związane z obserwacją księżyca. Tak naprawdę to tych dat doprowadziło mnie Święto Wielkanocy, a dokładniej czas obchodzenia tego święta wyznaczany przez kościół - będzie się ją obchodzić w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni Księżyca (czyli po pierwszej pełni po 21 marca). Zostało to ustalone na Nicejskim Soborze w 325 r. n.e.. I powstało pytanie, dlaczego kościół posługuje się tymi datami, skoro jak wiemy z historii tak zaciekle zwalczał w średniowieczu rozwój nauki, głównie wiedzy o Ziemi i astronomii? Przecież w tym okresie mieli już kalendarz, najpierw juliański (oparty na „pogańskim” kalendarzu słonecznym), potem gregoriański. I nagle porównanie i odkrycie – każde święto chrześcijańskie pokrywa się z jakimś świętem pogańskim. Czy przypadkiem nie po to, aby wyprzeć tradycje, święta i zwyczaje naszych „pogańskich” przodków? Komu one przeszkadzały? A to pytanie zrodziło się we mnie dzięki rozmyślaniom Władimira Megre nad tym czym zasłużyli sobie ci nasi przodkowie na zapomnienie i wyparcie ich kultury przez chrześcijaństwo i jakie są na to historyczne dowody, do których każdy by mógł dotrzeć. Również bardzo ważne dla nas i dla naszej przyszłości są te rozważania, ale chcę się teraz skupić na świętach samych w sobie.

Zacznijmy od Halloween, które dzisiaj jest obchodzone ;)

Halloween - Jest ono najhuczniej obchodzone w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Irlandii i Wielkiej Brytanii. W Polsce pojawiło się niedawno, w latach 90. Tylko czy aby na pewno? Jaka jest tradycja Halloween? Dokładna geneza nie jest znana. Może nią być rzymskie święto na cześć bóstwa owoców i nasion (Pomony) albo z celtyckiego święta na powitanie zimy. Według tej drugiej teorii Halloween wywodzi się z celtyckiego obrządku Samhain. Ponad 2 tys. lat temu w Anglii, Irlandii, Szkocji, Walii i północnej Francji w ten dzień żegnano lato, witano zimę oraz obchodzono święto zmarłych. Druidzi (kapłani celtyccy) wierzyli, iż w dzień Samhain zacierała się granica między zaświatami a światem ludzi żyjących, zaś duchom, zarówno złym, jak i dobrym, łatwiej było się przedostać do świata żywych. Duchy przodków czczono i zapraszano do domów, złe duchy zaś odstraszano. Ważnym elementem obchodów Samhain było również palenie ognisk.

W tych dniach mamy też Zaduszki, Wszystkich Świętych. A wywodzą się one ze słowiańskiego święta jakim są Dziady. Jego zasadniczym celem było nawiązanie kontaktu z duszami zmarłych i pozyskanie ich przychylności. Obchody święta zmarłych przypadały, od trzech do sześciu razy w roku – w zależności od danego regionu. Najważniejsze obrzędy obchodzono wiosną i jesienią:
• wiosna: wiosenne święto zmarłych obchodzone w okolicach 2 V (wedle faz księżyca).
• jesień: Dziady obchodzone w noc z 31 X na 1 XI, zwane też Nocą zaduszkową, będące niejakim przygotowaniem do jesiennego święta zmarłych, obchodzonego w okolicach 2 XI (wedle faz księżyca).
W najbardziej pierwotnej formie obrzędu dusze należało ugościć (np. miodem, kaszą i jajkami), aby zapewnić sobie ich przychylność i jednocześnie pomóc im w osiągnięciu spokoju w zaświatach. Wędrującym duszom oświetlano drogę do domu rozpalając ogniska na rozstajach, aby mogły spędzić tę noc wśród bliskich. Echem tego zwyczaju są współczesne znicze. Ogień mógł jednak również uniemożliwić wyjście na świat upiorom – duszom ludzi zmarłych nagłą śmiercią, samobójców itp (między innymi w tym celu rozpalano go na podejrzanej mogile). W niektórych regionach Polski, np. na Podhalu w miejscu czyjejś gwałtownej śmierci każdy przechodzący miał obowiązek rzucić gałązkę na stos, który następnie co roku palono.
W tym dniu wspierano jałmużną żebraków (początkowo ofiarowując im dary w naturze i surowce typu drewno, węgiel, skóry oraz glina i dzbany, później także pieniądze) aby wspominali dusze zmarłych. W tym dniu niektóre czynności były zakazane, np. wylewanie wody po myciu naczyń przez okno, by nie oblać zabłąkanej tam duszy i palenie w piecu, bowiem tą drogą dusze dostawały się niekiedy do domu.

W tych samych dniach w Meksyku obchodzony jest też Dzień Zmarłych. Najstarsze religijno-etniczne święto meksykańskie, czczące pozagrobowe życie zmarłych i więzy rodzinne. Obchodzone jest w wigilię święta (1 listopada) i 2 listopada w powiązaniu z katolickimi świętami Zaduszek (Día de los Fieles Difuntos) i Wszystkich Świętych (Todos los Santos), jednak wywodzi się w formie pierwotnej z epoki prekolumbijskiej, tradycji o wieku szacowanym na 3000 lat.

Przy pisaniu używałam głównie informacji z Wikipedii. Tutaj macie linki, znajdziecie tam więcej szczegółów, które warto poznać:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Halloween
http://pl.wikipedia.org/wiki/Zaduszki
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wszystkich ... %C4%99tych
http://pl.wikipedia.org/wiki/Dziady_%28zwyczaj%29
http://pl.wikipedia.org/wiki/Dzie%C5%84_Zmar%C5%82ych

A Anastazja mówiła tak (Tom IV, rozdział „Kto jest winien?”):
"- Pochować w ojczyźnie. Przecież za ojczyznę miała być uważana rodowa działka. To znaczy, że na tej działce, a nie na cmentarzu powinniśmy chować rodziców? I właśnie tam stawiać im pomniki?
- Oczywiście, że na działce. W lasku wysadzonym ich rękoma. A sztuczne pomniki nie są im potrzebne. Przecież pamięcią o nich będzie to całe otoczenie. I każdego dnia całe otoczenie przypominać o nich będzie tobie nie ze smutkiem, ale wręcz z radością. I ród twój stanie się nieśmiertelny, ponieważ tylko dobra pamięć przywraca duszę na ziemię.
- Chwileczkę, a cmentarze to nie są w ogóle potrzebne? - Władimirze, cmentarze obecnie przypominają śmietniki, gdzie wyrzuca się to, co już nikomu nie jest potrzebne. Nawet nie tak daleko wstecz ciała umarłych chowano w rodzinnych grobowcach i kaplicach, świątyniach. I tylko tych nie rodowych, zabłąkanych, wywożono za granice osad, i został tylko zniekształcony rytuał odległych czasów pamięci o zmarłych. Po trzech dniach, potem po dziewięciu, po pół roku, w rocznicę i później. .. I później odbywa się już tylko rytuał. W niepamięć umarła już dusza od żyjących odchodzi. Nierzadko zapomina się również o żyjących, kiedy nawet dzieci porzucają swych rodziców, uciekając do dalekich krajów. I nie ma w tym winy dzieci, one biegną intuicyjnie, wyczuwając oszustwo rodziców i beznadzieję własnych dążeń. Uciekają od beznadziejności, a same wpadają w ten sam ślepy zaułek. Tak już wszystko jest urządzone we wszechświecie, że na nowo w materialnym ciele urzeczywistniają się pierwsze te dusze, które dobre wspomnienia z ziemi przywołują. Nie rytuał, ale szczere uczucia, one na ziemi się pojawiają, kiedy umarły obrazem swego życia zostawi na ziemi dobre wspomnienia. Kiedy wspomnienie o nim nie rytualne, ale wręcz prawdziwe jest i materialne. Wśród wielu innych ludzkich planów bytu we wszechświecie plan materialny człowieka ma znaczenie nie mniejsze i stosunek do niego powinien być troskliwy. Z ciał rodziców pochowanych w lasku wysadzonym ich własną ręką wzejdzie trawa i kwiaty, i drzewa, i krzaki. Będziesz je widział i cieszył się nimi. Kawałeczka ojczyzny stworzo¬nej ręką rodziców codziennie będziesz dotykać i w podświadomości będziesz z nimi obcować, a oni z tobą. O aniołach stróżach słyszałeś?
- Tak.
- Aniołowie stróże, ci dalecy i bliscy rodzice twoi, chronić cię będą się starać. Za trzy pokolenia ich dusze znowu zamieszkają na ziemi, ale gdy ich jeszcze nie będzie w materii ziemskiej, energie ich dusz, aniołowie stróże, w każdej chwili będą dla ciebie ochroną. Na twoją ojczystą działkę nikt z agresją nie będzie mógł wejść."



Dobrze tu też pasuje rozdział "Wspaniale święta Rusi epoki Wiedyzmu" z tomu VII :
"O kulturze epoki Wiedyzmu w pewnym stopniu możemy dziś sądzić po istniejących świętach, które dotrwały do naszych czasów. One były i wciąż pozostają najbardziej popularne i lubiane wśród ludzi, bez względu na to, że pozostały w nich tylko pojedyncze elementy starożytnych zwyczajów. Jakie to są święta? Nowy Rok, Tłusty Czwartek, Zielone Świątki. A właśnie Zielone Świątki najbardziej ucierpiały od tamtych czasów.
Święto to przypada na początek czerwca. Jak państwo wiedzą, ludzie idą wtedy na cmentarz, na groby swoich zmarłych. Przychodząc tam, poprawiają mogiły, uszlachetniają ich wygląd. Wielu ludzi bierze ze sobą jedzenie i alkohol, spożywają to przy grobie i pozostawiają na kieliszku z wódką mały kawałek chleba dla zmarłego. Rozmawiając ze sobą, wspominają życie tego zmarłego. Wielu uważa, że przy grobie należy płakać, a to, że ten pogański zwyczaj doznał poważnych zmian, udowadniają następujące fakty.
W epoce Wiedyzmu, a później pogaństwa nie było smutnych i żałobnych świąt. Każde święto dostarczało ludziom wielkiego ładunku pozytywnej energii i przekazywało młodzieży wiedzę przodków.
Dzień pamięci w czasach Wiedyzmu też znacząco się różnił od dzisiejszego. Nie było wypraw na cmentarz, płaczu przy grobach zmarłych. W tej epoce w ogóle nie istniały cmentarze. Zmarłych chowano w rodowych osadach, nie zaznaczając przy tym mogiły płytą lub grotą. Usypywano tylko niewielki pagórek, który z upływem czasu zrównywał się z ziemIą.
Wedrussowie uważali, że najlepszym pomnikiem dla człowieka powinno być to, co uczynił za życia. Znajomość przyrody, znajomość siły ludzkich myśli doprowadziła Wedrussów do wniosku, że jeśli wszyscy krewni będą w myślach modelować śmierć, to ich wspólna myśl nie pozwoli duszy zmarłego znów odnaleźć nowego ciała. W dniu pamięci zmarłych w najstarszym rodowym dworze zbierali się wszyscy członkowie rodziny. W ich obecności najstarszy, pradziadek lub dziadek, podchodził do najmłodszych, czyli do dzieci, i zaczynał z nimi rozmawiać mniej więcej tak:
- Kiedy twój tatuś był takiego wzrostu jak ty teraz - zwracał się dziadek do wnuka sześciolatka -posadził tu małe drzewko. Minęły lata i z małego drzewka urosła wielka jabłoń, rodząca dorodne owoce.
Następnie dziadek podchodził do innych roślin i opowiadał, kto je posadził. Wszyscy członkowie rodziny mogli w tym dziadkowi pomagać, dodając swoje wspomnienia i opowiadając przy tym wesołe historie albo mówiąc o przeżytych uczuciach. W końcu wszyscy podchodzili do najważniejszego, do rodowego drzewa - do cedru lub dębu.
- A to drzewo - kontynuował swoją opowieść starszy rodu posadził pradziadek mojego pradziadka.
A dalej toczyła się dyskusja, dlaczego została wybrana właśnie ta, a nie inna roślina, dlaczego daleki przodek posadził drzewo właśnie w tym miejscu, a nie bardziej na prawo lub na lewo. Jedni zadawali pytania, inni na nie odpowiadali. Czasami rozpalała się dyskusja i często zdarzało się tak, że w jej kulminacji któreś z dzieci, samo tego nie zauważając, wypowiadało dziwną frazę: "Jakże tego nie rozumiecie?! Posadziłem to drzewo w tym miejscu właśnie dlatego, że...". Dorośli natychmiast zrozumieli: ich malec posiada i duszę, i uczucia, i wiedzę dalekiego przodka.
Jakże oni byli dumni, że jego dusza się nie tuła w przestrzeniach Wszechświata, że nie rozproszyła się na drobne cząsteczki, lecz kontynuuje życie w doskonałości, życie wieczne.
Pogaństwo, a tym bardziej Wiedyzm trudno nazwać religią. Bardziej prawidłowe byłoby określenie "kultura obrazu życia". Największa kultura wysoce duchowej cywilizacji mieszkającej kiedyś na Ziemi. Cywilizacja ta nie powinna była "wierzyć w Boga".
Ludzie tej cywilizacji znali Boga.
Ludzie tej cywilizacji obcowali z Bogiem, rozumieli myśli Stwórcy.
Ludzie tej cywilizacji znali przeznaczenie każdej trawki, muszki i planet.
Ludzie tej cywilizacji także i dziś albo tkwią, albo śpią w naszych duszach. Oni obowiązkowo się budzą. Weseli, pełni radości życia, twórcy wspaniałej planety, dzieci Boga - Wedrussowie"


I nasuwa się pytanie – jakie są nasze prawdziwe tradycje, tradycje naszych pramatek i praojców? Czy możliwe jest z tych strzępków informacji odtworzenie wspaniałych tradycji, świąt i rytuałów, których kilka przedstawiła nam Anastazja? Tych niezwykle przemyślanych i stworzonych przez mędrców kultury Wedruskiej, aby najważniejsze prawdy o życiu w nich przekazać. Nie dla zabawy - a tylko w formie prostej zabawy ujętych, dla radości ludzi w nich uczestniczących.
I jakie mądrości kryją się za prostymi czynnościami wykonywanymi przez nas podczas współczesnych świąt. Czy wszystko można wrzucić do jednego worka - gusła i zabobony? Czy możliwe jest odkrycie prawdziwego znaczenia tych czynności, a także całej mądrości wszystkich świąt jakie obchodzimy co roku?
<luck>
Awatar użytkownika
Arjuna
 
Posty: 144
Rejestracja: 05 Mar 2012, 11:06
Rodowe Siedlisko/Wioska: Tworzę Rodowe Siedlisko

Re: Święta naszych przodków - gdzie ich szukać?

Postprzez Asoka » 31 Paź 2013, 15:33

Dzięki za ten wątek, zapewne nie tylko ja o tym rozmyślałem, szczególnie w kontekście innych informacji zawartych w przekazie Anastazji, dotyczących miejsc, które przyjdzie Nam odwiedzić w najbliższych dniach.

Drugorzędną kwestią jest podzielenie kultury Słowiańskiej na wiele różnych niby niezależnych i pogańskich, czyli ciemnych i zabobonnych nacji / narodów ...

Najważniejsze jest to, że przekaz Anastazji mówi o tym, że Święto Wspominania Zmarłych / Wigilia Zaduszna / Wspominki - jak by nie nazywać powinno być radosne i pomagać uczyć najmłodszych.

Jeśli komuś uda się coś jeszcze ustalić w kontekście Wiedzy i kultury Słowiańskiej to byłoby super ...

W tym kontekście polecam coś co do mnie przemawia, w nadchodzącej nostalgii pomaga spojrzeć inaczej na Czas i fakt, że jesteśmy przecież Nieśmiertelnymi Duszami:


Andrzej Rybinski - Nie liczę godzin i lat

http://www.youtube.com/watch?v=rSktfVJc_IM
Prawa Stworzenia:
1. ISTNIEJESZ,
2. Jeden jest Wszystkim i Wszystko jest Jednym,
3. co dajesz, jest tym co dostajesz z powrotem
4. Zmiana jest jedyną stałą z wyjątkiem pierwszych 3 Praw, które są niezmienne.
Asoka
 
Posty: 245
Rejestracja: 12 Sie 2013, 15:25


Wróć do Nasza historia, nasi przodkowie

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość