Cytaty z Anastazji dotyczące rodowej osady - ?

Miejsce na opisanie swoich wątpliwości czy myśli nt. książek z serii Władimira Megre, bądź na powiązane z tym tematy.

Moderator: Administrator

Cytaty z Anastazji dotyczące rodowej osady - ?

Postprzez leon » 16 Lis 2015, 13:39

Witam
Proszę w tym temacie o wklejanie cytatów odnośnie rodowej osady, z podaniem strony rozdziału i tomu. Takiego tematu chyba jeszcze niema.
leon
 
Posty: 182
Rejestracja: 22 Paź 2011, 18:39
Miejscowość: centrum pl

Re: Cytaty z Anastazji dotyczące rodowej osady - ?

Postprzez LITK » 18 Lis 2015, 18:34

Znaczenie
- Dlaczego w takim razie nie uważasz za artystę człowieka, który wziął hektar ziemi zamiast płótna i stworzył na nim tak samo piękny lub jeszcze lepszy pejzaż? Przecież aby stworzyć coś wspaniałego z żywego materiału, od twórcy wymagana jest nie tylko artystyczna wyobraźnia i gust, ale jeszcze znajomość właściwości wielu różnych żywych materiałów. Tak w pierwszym, jak i w drugim przypadku te dzieła mają wywołać pozytywne emocje u odbiorców, cieszyć ich oczy. W odróżnieniu od namalowanego na płótnie żywy obraz jest również wielofunkcyjny: oczyszcza powietrze, tworzy dla człowieka korzystne etery, żywi jego ciało. Żywy obraz zmienia odcienie swych barw i można go bez końca udoskonalać. Niewidzialnymi nićmi jest powiązany z Wszechświatem. Jest bardziej wartościowy od tego na płótnie, więc jego twórca jest również bardziej utalentowany.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 5 – Strona 64
Dwór, w którym szczęśliwie będzie żyła rodzina, powinien zawsze zaspokajać zapotrzebowanie wszystkich w nim żyjących. Nie dopuścić nawet do początku choroby, co chwilę radować wzrok człowieka, zmieniając realność na obrazie. Różnorodne dźwięki powinny cieszyć słuch, a aromaty kwiatów powinny cieszyć węch. I duszę powinien sycić eterami. Narodzone dziecko mógłby niańczyć, chroniąc miłość na wieki. Przy tym członkowie rodziny nie powinni tracić siły, ich myśl powinna być wolna. Myśl bowiem została ludziom dana, by mogli tworzyć.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 6 – Strona 87
(…) Wyjaśnienie znaczenia tych słów ludziom (Odżywiać się należy, tak jak oddychać), którzy zaczną tworzyć swoje rodowe osady, stworzy warunki do tego, by ich szybkość myśli była większa od naszej. My w porównaniu z dziećmi urodzonymi w tych osadach będziemy wyglądać jak głupie maluchy.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 7 – Strona 42
(..) Natomiast w powietrzu znajduje się cała jego różnorodność (pyłku), i od pyłku pszczelego odróżnia się większą miękkością i szybkością przyswajania przez organizm. Pyłek zawarty w powietrzu jest żywy, zdolny do zapylania roślin. Z każdym wdechem człowieka on wchodził w niego, a będąc wchłaniany przez organizm, odżywiał ciało i pobudzał mózg. Kiedy kapłani zobaczyli, że Anastazja mówi o rodowych osadach, o hektarze własnej ziemi dla każdej rodziny, to zrozumieli: ona przywraca ludziom możliwość życia w raju. Od razu zrozumieli: rodowe siedliska mogą zapewnić ludziom nie tylko dobrobyt, ważne jest co innego. Dzięki wypowiedziom Anastazji ludzie mogą uformować przestrzeń zdolną odżywiać ich ciało, duszę i ducha. Ukazać realnie wszystkim ludziom Boskie prawa rządzące Wszechświatem.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 7 – Strona 48-49
Teraz, Władimirze, wyobraź sobie poranek. Człowiek budzi się o wschodzie słońca i wychodzi z domu do ogrodu swojego siedliska, w którym rośnie ponad trzysta odmian potrzebnych mu roślin. Powstaje w nim nawyk obchodzenia każdego ranka swojej posiadłości. Człowiek idzie ścieżką i cieszy go duża różnorodność ziół, drzew i kwiatów. Cieszy cały czas i wyzwala pozytywne emocje. Nic nie jest w stanie wyzwolić większych emocji, większej energii niż ojczysta żywa przestrzeń.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 7 – Strona 49
(…) Prawdziwego ukojenia i rozkoszy można doznać tylko w swoim rodowym siedlisku. Człowiek idzie rankiem po swojej posiadłości i każda roślinka cieszy się jego obecnością, reaguje na człowieka. I nie niszczeje, lecz wzrasta jego ogród z każdą minutą rajskiego życia. Człowiek rozumie, że uruchomiony przez niego program, wybrane i posadzone jego ręką drzewa, krzaki, kwiaty nie będą niszczeć, lecz żyć całe wieki. One mogą żyć wiecznie, jeśli człowiek nie postanowi inaczej.
Człowiek idzie rankiem po swoim rodowym siedlisku, oddycha jego powietrzem, i z każdym wdechem wnikają w niego małe niewidoczne cząsteczki - roślinny pyłek. Powietrze jest nim nasycone, on jest żywy, wchodzi w człowieka i jest wchłaniany bez reszty przez organizm, odżywiając ciało wszystkim, co niezbędne. Powietrze rodowego siedliska odżywia nie tylko ciało. Ono odżywia ducha eterami i przyspiesza myśl.
Człowiek idzie rankiem po swoim rodowym siedlisku i raptem, przystając, zrywa z krzaka trzy owoce porzeczki i je zjada. Dlaczego zatrzymał się właśnie obok krzaka porzeczki? Dlaczego zerwał właśnie trzy owoce? W jakiej mądrej książce człowiek przeczytał, że właśnie dzisiejszego poranka są one dla niego niezbędne? A one rzeczywiście były dla niego niezbędne. Niezbędne właśnie w tym dniu, w tej minucie i w takiej ilości. Potem człowiek zrobił jeszcze kilka kroków, nachylił się i powąchał kwiatek. Dlaczego on to zrobił? Kto mu podpowiedział, że należy wciągnąć w siebie aromatyczny eter właśnie tego kwiatka? On poszedł dalej i jeszcze zerwał...
Człowiek szedł rankiem po swoim rodowym siedlisku uśmiechnięty, pochłonięty swoimi myślami, i w tym samym czasie nasycał się płodami, nie myśląc o nich, lecz je odczuwając. Człowiek odżywiał się tak, jak oddychał.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 7 – Strona 49-50
Wedrussowie uważali, że najlepszym pomnikiem dla człowieka powinno być to, co uczynił za życia. Znajomość przyrody, znajomość siły ludzkich myśli doprowadziła Wedrussów do wniosku, że jeśli wszyscy krewni będą w myślach modelować śmierć, to ich wspólna myśl nie pozwoli duszy zmarłego znów odnaleźć nowego ciała. W dniu pamięci zmarłych w najstarszym rodowym dworze zbierali się wszyscy członkowie rodziny. W ich obecności najstarszy, pradziadek lub dziadek, podchodził do najmłodszych, czyli do dzieci, i zaczynał z nimi rozmawiać mniej więcej tak:
- Kiedy twój tatuś był takiego wzrostu jak ty teraz - zwracał się dziadek do wnuka sześciolatka - posadził tu małe drzewko. Minęły lata i z małego drzewka urosła wielka jabłoń, rodząca dorodne owoce.
Następnie dziadek podchodził do innych roślin i opowiadał, kto je posadził. Wszyscy członkowie rodziny mogli w tym dziadkowi pomagać, dodając swoje wspomnienia i opowiadając przy tym wesołe historie albo mówiąc o przeżytych uczuciach. W końcu wszyscy podchodzili do najważniejszego, do rodowego drzewa - do cedru lub dębu.
- A to drzewo - kontynuował swoją opowieść starszy rodu posadził pradziadek mojego pradziadka.
A dalej toczyła się dyskusja, dlaczego została wybrana właśnie ta, a nie inna roślina, dlaczego daleki przodek posadził drzewo właśnie w tym miejscu, a nie bardziej na prawo lub na lewo. Jedni zadawali pytania, inni na nie odpowiadali. Czasami rozpalała się dyskusja i często zdarzało się tak, że w jej kulminacji któreś z dzieci, samo tego nie zauważając, wypowiadało dziwną frazę: "Jakże tego nie rozumiecie?!
Posadziłem to drzewo w tym miejscu właśnie dlatego, że...". Dorośli natychmiast zrozumieli: ich malec posiada i duszę, i uczucia, i wiedzę dalekiego przodka.
Jakże oni byli dumni, że jego dusza się nie tuła w przestrzeniach Wszechświata, że nie rozproszyła się na drobne cząsteczki, lecz kontynuuje życie w doskonałości, życie wieczne.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 7 – Strona 112-113
(…) Dzisiaj pojęcie Ojczyzny zostało zniekształcone. Ojczyzną nazywa się teraz określone przez kogoś terytorium. A ona, Ojczyzna, zawsze się zaczyna od rodowej ziemi i poszerza o ludzi bliskich duchem. Ci, którzy zaczynają tworzyć swoje rodowe dwory, zyskują Ojczyznę i wieczność. Utrata rodowego dworu jest utratą i Ojczyzny, i wieczności. To największa tragedia dla rodziny.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 7 – Strona 167
Do historii i do wieczności wejdą ci ludzie, którzy teraz, chociażby tylko w myślach, ale tworzą swoje miłe Bogu siedziby. Czy ideę wybrali sami, czy ich wybrano - to już nie będzie ważne. Wieczność przed tymi ludźmi, którzy współtworzą przyszłość dla dzieci. Swoich dzieci i dla siebie. Po raz pierwszy na Ziemi człowiek dla wieczności zrodzony zostanie wieczności przywrócony.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 8 – Strona 153
- Oczywiście ich działania na Ziemi są najpotrzebniejsze. Oni są mili Bogu. I nawet ci ludzie, którzy jeszcze nie zdążyli ziemi dotknąć ręką, lecz dopiero w myślach zaczęli budować swój przyszły rajski żywy kącik, wielekroć bardziej potrzebni są Boskiemu programowi aniżeli setki mędrców, którzy za kamiennymi ścianami, odgrodzeni od stworzeń Boga, mówią o Bogu i o duchowości.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 8 – Strona 166
Przestrzeń miłości
Każdy człowiek powinien stworzyć wokół siebie swoją Przestrzeń Miłości, podarować ją swemu dziecku. Nie wolno, to przestępstwo rodzić dzieci, nie przygotowawszy dla nich Przestrzeni Miłości. Każdy człowiek powinien stworzyć wokół siebie małą Przestrzeń Miłości. Jeśli to zrozumie i uczyni tak każdy, wówczas cała Ziemia stanie się świecącym z Miłości punktem we Wszechświecie. Tak chciał On i to właśnie jest przeznaczeniem Człowieka, bo jedynie człowiek może stworzyć coś takiego.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 3 - Strona 44
- Nie porzuciliśmy (Anastazji), a zostawiliśmy w tym samym miejscu, gdzie urodziła ją matka. Jest u was pojęcie Szambali, czyli Ojczyzny, Macierzy. Rozumienie tych określeń staje się ostatnio abstrakcyjne. Ojczyzną - to jest Ojciec i Na - Matka. Ojciec-z-Matką. Ojczy-z-na. Rodzice, jeszcze zanim dziecina przyjdzie na świat, powinni stworzyć dla niej Przestrzeń, Świat Życzliwości i Miłości. Dać kawałeczek Ojczyzny, która jak łono matki i ciało uchroni, i duszę umiłuje. Obdarzy mądrością Wszechświata i Prawdę pomoże odnaleźć. A co może dać swojemu dziecku, urodzonemu wśród kamiennych ścian, matka? Jaki świat dla niego urządziła? Czy w ogóle pomyślała o świecie, w którym jej dziecko będzie żyło? Jeżeli nie, świat postąpi z nim tak, jak sam zechce. Uczyni wszystko, żeby sobie podporządkować maleńką ludzką istotę, uczynić z niej śrubkę, niewolnika. Wtedy matka staje się tylko obserwatorem, bo nie przygotowała dla swego dziecka Przestrzeni Miłości.
Uświadom sobie, Władimirze, że do matki Anastazji, do każdego człowieka żyjącego tak jak ona, otaczająca ją przyroda oraz duże i małe zwierzęta odnosiły się niczym do najlepszego przyjaciela, mądrego i życzliwego Bóstwa, który stworzył wokół siebie Świat Miłości. Rodzice Anastazji byli ludźmi wesołymi i życzliwymi, bardzo się nawzajem kochali i kochali swoją Ziemię, a otaczająca ich Przestrzeń odwdzięczała się im Miłością. W Przestrzeni tej Miłości przyszła na świat i stała się jego centrum maleńka Anastazja. Większość zwierząt nie krzywdzi noworodków. Kotka może wykarmić szczenięta psa i na odwrót. Większość dzikich zwierząt zdolna jest wykarmić i wyniańczyć dzieciątko człowiecze. Jednak te zwierzęta stały się dla was dzikie. Matce i ojcu Anastazji jawiły się one w innym powołaniu. Zwierzęta odnosiły się do nich zupełnie inaczej. Matka rodziła Anastazję na polance i wiele zwierząt obserwowało poród. Widziały, jak szanowany przez nie człowiek - kobieta staje się matką, rodzi jeszcze jednego człowieka. Kiedy obserwowały poród, ich uczucie do człowieka - przyjaciela, ich miłość do niego przeplatała się z własnym instynktem macierzyńskim, rodząc nowe, wzniosłe i świetliste uczucia. Cała, absolutnie cała otaczająca Przestrzeń, od maleńkiego robaczka i źdźbła trawy do z pozoru groźnego zwierza, gotowa była bez zastanowienia oddać swoje życie za tę maleńką istotę. Nic, zupełnie nic nie może zagrozić nowo narodzonemu dziecku w tej otaczającej go Przestrzeni Ojczyzny, stworzonej i podarowanej przez matkę. Wszyscy będą niańczyć i pieścić tę ludzką istotę.
Maleńka polanka jest dla Anastazji jak łono matki. Maleńka polanka jest jej żywą Ojczyzną, potężną i dobrą, nierozerwalnie związaną żywą duchową nicią ze Wszechświatem. Ze wszelkim stworzeniem Wielkiego Stwórcy.
Maleńka polanka - jej żywa Ojczyzna. Od matki i ojca. Dana również od Jedynego, od Pierwszego Ojca. Nie moglibyśmy jej zastąpić. Dlatego po pochówku odeszliśmy. Po trzech dniach, podchodząc do polanki, poczuliśmy w powietrzu napięcie, usłyszeliśmy wycie wilków. Następnie zobaczyliśmy...

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 2 - Strona 123-124
Cóż może być świętszego od dzieł Stwórcy, rodziców, żywej Miłości, wypełniających sobą przestrzeń? Tak każdy powinien zrobić człowiek — rodzic. Swemu rodzonemu dziecku Miłości Przestrzeń podarować! Przepiękną jak łono matki, bo tylko w nim zdoła być szczęśliwe ich przyszłe dziecko, ich przyszłość.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 3 - Strona 160
- A do tego jeszcze na działce twojej ojczystej ziemi lecznicze będzie każde źdźbło trawy, tak dla ciebie, jak i dla twoich przyjaciół. A podmuch wiaterku przyniesie wam pyłek leczniczy z kwiatów, drzew, krzaków oraz energie twoich przodków. Wtedy w natchnionym przeczuciu stworzenia planety będą czekały na twoje rozkazy. Spojrzenie ukochanej będzie się odbijało na wieki w każdym rozkwicie wspaniałego płatka. I będą pieszczotliwie rozmawiać z tobą przez tysiąclecia wychowane przez ciebie twoje dzieci. W nowych pokoleniach będziesz się odradzał. Będziesz sam ze sobą rozmawiał i sam siebie wychowywał. I będziesz stworzenia ze swoim Rodzicem tworzyć. W ojczyźnie twojej w miłości twojej przestrzeni boska będzie żyła energia – miłość!

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 4 - Strona 149
Projekt
Do obowiązkowych roślin, bez których trudno sobie wyobrazić pełny mikroklimat energetyczny na działce, należy słonecznik (chociażby jeden). Koniecznie trzeba zasadzić około półtora-dwóch metrów kwadratowych zbóż – żyto, pszenicę oraz koniecznie zostawić wysepkę na dziką łąkę, nie mniej niż dwa metry kwadratowe. Tej wysepki nie można obsiewać sztucznie, powinna być naturalna. Jeżeli nie zachowaliście na swojej działce dzikiej łąki, trzeba przynieść z lasu darń i stworzyć taką wysepkę za jej pomocą.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 1 - Strona 87
- Oczywiście można powiedzieć szczegółowo i dokładnie, jednak byłoby lepiej, aby każdy przywołał swoją myśl, duszę i marzenie do swojej budowy. Intuicyjnie każdy może odczuć, co dla niego będzie najbardziej korzystne oraz przyniesie radość jego dzieciom i wnukom. Nie może być szablonowego planowania. Jest ono bowiem indywidualne jak wielki obraz artysty malarza. Każdy ma własny plan.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 4 - Strona 137
- Nasza działka znajduje się na pustkowiu, pustkowie to jest ogrodzone żywym płotem. A jeszcze trzy czwarte lub połowę zaplanujemy pod las, posadzimy w nim różne drzewa. Na skraju lasu, graniczącym z pozostałą ziemią, wysadzimy żywopłot z takich krzaków, żeby nie mogły przejść przez nie zwierzęta i deptać naszego wysianego ogrodu. W lesie z żywych sadzonek posadzonych blisko siebie wzniesiemy zagrodę, gdzie później będzie żyła jedna lub dwie kózki. A jeszcze wzniesiemy z sadzonek schronienie dla kurek niosek. W ogrodzie wykopiemy nieduży i niegłęboki staw, wielkości około dwustu metrów kwadratowych. Wśród leśnych drzew wysadzimy krzaki maliny, porzeczki, a na skraju lasu poziomkę. W lesie potem, jak już drzewa trochę podrosną, ustawimy ze trzy puste kłody dla pszczół wśród gałęzi. Również z drzew wysadzimy altankę, gdzie będziesz mógł obcować z przyjaciółmi albo z dziećmi, chroniąc się przed upałem. I letnią sypialnię żywą wzniesiemy, i pracownię, gdzie będziesz tworzyć. I jeszcze sypialnię dla dzieci i salon dla gości.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 4 - Strona 138
(…) Musieli w myślach zaprojektować dom, a także rozplanować sadzenie roślin w taki sposób, by wszystko ze sobą współdziałało i wzajemnie sobie pomagało.
Tak wszystko trzeba rozplanować, aby samo rosło i nie wymagało od człowieka fizycznego wysiłku. Należy przy tym uwzględnić wiele niuansów: położenie planet, codzienny ruch prądów powietrza.
Wiosną i latem rośliny roztaczają aromaty, rozkoszne etery, dlatego zakochani starają się tak ze sobą skomponować rośliny, by przy najlżejszym muśnięciu wiaterka do ich chaty wylatywał eter - bukiet złożony z wielu zapachów roślin.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 6 - Strona 78
Jeśli da się człowiekowi niedużo ziemi, na przykład ćwierć hektara, to rodzina nie będzie mogła na niej stworzyć oazy, która utrzymałaby ją bez zbytnich wysiłków. Zbyt dużym kawałkiem ziemi z kolei człowiek nie potrafi sterować swoją myślą, a gdy zaprosi innych do pomocy, przywlecze obce myśli.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 6 – Strona 159-160
- Rodowych osad realizowanych według zasad podanych przez Anastazję nie można stworzyć tradycyjnym sposobem. Konieczny jest dokładny projekt nasadzeń i zagospodarowania. Trzeba stworzyć perspektywiczny program, którego opracowanie zajmie rok lub dłużej. Nieprzemyślane działania mogą doprowadzić do dyskredytacji idei. Kapłani poprzez zahamowanie procesu nabywania ziemi zapobiegli pośpiesznym i nieprzemyślanym działaniom. Hamując proces nabywania ziemi, oni nie potrafili zniszczyć marzeń o przyszłości, zahamować myśli mnóstwa ludzi formujących obraz swojego przyszłego siedliska, pięknej przyszłości swojej Ojczyzny i całej ludzkości.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 7 – Strona 41
(…) Rodomir przyniósł szeroką deseczkę i na niej plan działki rylcem rysował, zaznaczał wszystkie strony świata, wschód, zachód Słońca i wschód Księżyca. Dniem i nocą nanosił na plan siłę i kierunek wiatru.
Lubomiła często podchodziła do krańców działki, długo stała, rysując w wyobraźni obrazy z przyszłymi sadzonkami. Po czym podchodziła do planu Rodomira, sprawdzała, czy wiatr im czasem nie zaszkodzi albo cień.
Kiedy nastała zima, Lubomiła rzadziej odwiedzała posiadłość miłości. W domu swoich rodziców tkała płótno, koszule dla Rodomira z miłością haftowała.
Lecz Rodomir często przyjeżdżał do rodowej siedziby, jak przedtem zaznaczał ruchy i kierunki wiatrów, zapamiętywał, jak śnieg leży.
W taki oto sposób Wedrusowie rok po roku robili kalendarz pogodowy. Deseczki z takimi schematami były w każdej wedruskiej rodzinie. Można było z wielką dokładnością pogodę z rocznym wyprzedzeniem wówczas przewidzieć, a nawet na dwa albo i trzy lata. Wydawałoby się, że łatwiej byłoby po prostu skopiować taki kalendarz od rodziców, ale wtedy nie byłby on całkiem dokładny. Miejsce mogło mieć inny nieco krajobraz, a rośliny mogły osłaniać przed wiatrem pagórek albo lasek. A i zimą zaspy śnieżne mogły być inne.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 9 – Strona 91

Dom
- Najpierw wybierz ze wszystkich dobrych miejsc na ziemi swoje, takie, które się tobie spodobało. Miejsce, w którym chciałbyś żyć i zapragnąłbyś, żeby twoje dzieci też tu swoje życie przeżyły. I zostaniesz w dobrej pamięci prawnuków. W tym miejscu klimat powinien być przychylny dla ciebie. W tym miejscu hektar ziemi weź dla siebie na wieki.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 4 - Strona 132
- A może teraz znowu powiesz, że nie powinno się wykorzystywać technicznego czary-mary?
- Wręcz odwrotnie, powinno się wykorzystywać. Jeśli masz możliwość skorzystać z tego, to wszystko trzeba zmusić, aby służyło twojemu dobru. Poza tym niezbędne jest płynne przejście w naszych przyzwyczajeniach. Tylko wiesz, twoim wnukom nie będzie potrzebny wybudowany przez ciebie dom. Zrozumieją to, kiedy podrosną. Będzie im potrzebny inny dom. Właśnie dlatego nie warto wkładać dużo wysiłku, aby wybudować wielki i solidny dom.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 4 - Strona 140
- Miłość do ciebie i wieczna pamięć o tobie przez inny dom będą zachowane. Wnuki, kiedy dorosną, na pewno zrozumieją, jaki materiał na dom, ze wszystkich wymyślonych na ziemi, jest dla nich najprzyjemniejszy, najmocniejszy i najbardziej korzystny. A ty w tej chwili takiego materiału nie posiadasz. Wnuki wybudują drewniany dom z tych drzew, które kiedyś posadził ich dziadek i które ich matka i ojciec kochali. Ten dom będzie je leczył, chronił od złego oraz dawał natchnienie na dobro. Wielka energia
miłości będzie żyła w tym domu.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 4 - Strona 141

Płot
(…) No, popatrz, w lesie rośnie wiele drzew i od półtora do dwóch metrów od siebie znajdują się ich pnie.
- Tak, tak rosną, ale pomiędzy nimi są dziury. Nie uczynią więc płotu.
- Ale pomiędzy nimi można wysadzić krzaki nie do przebycia. Popatrz dokładniej, wyobraź sobie, jaki to może być piękny płot. U każdego będzie on trochę inny i każdy będzie przyjemny dla wzroku, a potomkowie przez wieki będą wspominać twórcę tego wspaniałego płotu, który na remont też nie będzie zabierał im czasu i będzie dla nich jak najbardziej korzystny. Nie tylko ogrodzenie będzie jego funkcją. U jednego będzie płot z brzózek rosnących rządkiem, u drugiego z dębu, a ktoś inny jeszcze w twórczym porywie zrobi swój płot kolorowy jak w bajce.
- Jak to: kolorowy?
- Posadzi różnokolorowe drzewa. Brzózki, klon, dąb i cedr. Wplecie jarzębinę z gronami płonącymi czerwienią, a jeszcze pomiędzy wsadzi kalinę i znajdzie miejsce dla bzu i forsycji. Przecież wszystko można przemyśleć od początku. Każdy powinien poobserwować, co rośnie na pagórku, jak kwitnie wiosną, jak pachnie i jakie ptaki do siebie zaprasza. Twój płot będzie śpiewający, błogo pachnący i nigdy nie zmęczy twego wzroku, z każdym następnym dniem zmieniając odcienie swoich obrazów. To wiosennym kwieciem się obleje, to jesiennym kolorem zapłonie.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 4 - Strona 134-135
- Ale bardzo szybko rosną brzoza i osika, pomiędzy nimi bardzo szybko wyrośnie krzewnik. Jeżeli ci się spieszy, sadzonki drzew można wsadzić już dwumetrowe. Kiedy brzózka wyrośnie i będzie można ją ściąć na potrzeby gospodarstwa, to dorastające cedr i dąb już ją zastąpią.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 4 - Strona 135
(…) Anastazja opowiadała, że ogrodzenie powinno sadzić się z żywych drzew, a ćwierć hektara powinien stanowić las. Dwadzieścia pięć arów lasu to około trzystu drzew. Za osiemdziesiąt, sto lat pewnie je zetną.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 5 - Strona 9
- Nie narysowałeś słońca. Jakbyś narysował słońce, to i cień trzeba by. A jak cień narysowałbyś, zrozumiałbyś, że nie można od wschodu sadzić wysokich drzew, bo będzie cień grządki zasłaniał. Przesadzić by je trzeba na drugą stronę.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 5 - Strona 116

Sad
Spacerowałem po sadzie, kosztowałem owoców, przechadzałem się pomiędzy rosnącymi wokół dębami i zdawało mi się, że widzę myśli tego człowieka, twórcy tej wspaniałej oazy. Jakbym słyszał jego myśli: "Tu, wokół sadu, trzeba zasadzić las dębowy. On sad ochroni przed mrozem, a również przed suszą w upalne lato. Ptaki swe gniazda uwiją na drzewach wysokich i gąsienicom nie pozwolą się zadomowić. Zasadzę cienistą aleję nad brzegiem stawu. Gdy dęby urosną, ich korony się zetkną, wówczas w dole powstanie szeroka, cienista aleja"

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 5 – Strona 25
- Sad będziecie mieli na tyłach. Napijecie się z przyjaciółmi na tarasie herbatki, popodziwiacie kwiatki, a wszystko to, co zostało umieszczone z tyłu, pozostanie samotne jak sierota. Dobrze wiesz, Władimirze, że wszystkie zwierzęta i rośliny potrzebują ludzkiego ciepła. Bez niego nie mogą wypełnić w całości swojego przeznaczenia.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 10 - Strona 124

Pszczoły
- Wiele z tego, co robicie dla zapewnienia warunków życia pszczelej rodzinie – szkodzi. Tylko dwoje ludzi na Ziemi w ostatnich tysiącleciach potrafiło trochę zbliżyć się do zrozumienia tego unikalnego żywego mechanizmu.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 1 - Strona 89
- Po prostu trzeba zrobić dla nich gniazdo, takie jak mają w naturalnych warunkach – i to wszystko. Dalsza praca może polegać tylko na tym, żeby zabrać pszczółkom część miodu, wosku i innych bardzo pożytecznych dla człowieka substancji przez nie wyprodukowanych

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 1 - Strona 90
- Trzeba zrobić kłodę. Można wziąć kloc z dziuplą i rozdłubać, rozszerzyć go lub zrobić go z desek drzewa liściastego gatunku. Grubość desek nie mniejsza niż 6cm, wewnętrzny przekrój nie mniejszy niż 40 na 40 cm, długość nie mniej niż 1,2 m. Do rogów wewnętrznych styków przymocować trójkątne listewki, aby rogi były jakby zaokrąglone. Można je (listewki) lekko przykleić, a później pszczoły same je wzmocnią. Jedną stronę można szczelnie zamykać deską o takiej same grubości, a drugą zrobić otwierającą się. W tym celu trzeba tak dopasować deskę, aby ją można było przystawiać, uszczelniając trawą lub szmateczką. Przy tym szmateczką trzeba przykryć całe dno. Na całej długości jednego ze styków desek zrobić szczeliny o wysokości mniej więcej 1,5 cm. Szczeliny czy jedna szczelina nie powinna dochodzić do otwierającej się strony na 30 cm. Taką kłodę można postawić gdzieś na działce na kołkach.
Wysokość nad ziemią ma być nie mniejsza niż 20-25 cm. Szczelinami na południe ale najlepiej umieścić ją pod dachem domu. Wtedy człowiek nie będzie przeszkadzał pszczółkom wylatywać i one nie będą mu dokuczać.
Kłoda powinna być umieszczona poziomo, nachylona pod kątem około 20-30 stopni.
Otwierająca się strona powinna być na dole. Kłodę można umieścić też na poddaszu, ale wtedy powinna być dobra wentylacja.
Najlepiej przymocować kłodę na południowej stronie domu pod samym dachem lub na samym dachu. Tylko trzeba przewidzieć możliwość dostępu do kłody w celu wyciągania części plastrów napełnionych miodem.
Nad kłodą powinien znajdować się daszek chroniący przed słońcem. Powinna stać na podeście. Na zimę można ją ocieplić.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 1 - Strona 90-91
- Istota sprawy polega na tym, że działania waszych pszczelarzy nie są do końca prawidłowe. Dziadek mi powiadał. Współcześni pszczelarze nawymyślali dużo różnych konstrukcji uli, z których wszystkie przewidują ciągłe wtrącanie się człowieka w pszczele gniazdo: pszczelarze przestawiają ramki z plastrami miodu, przenoszą na zimę ule z pszczołami w inne miejsce, a robić tego nie wolno.
Pszczoły budują plastry w ściśle określonej odległości jeden od drugiego, same przewidują cały system wentylacji, walki ze swoimi wrogami, a jakiekolwiek wtrącanie się narusza ten system. Zamiast tego, by miód zbierać i wychowywać nowe pszczółki, muszą naprawiać to, co zostało naruszone.
W naturalnych warunkach pszczółki żyją w dziuplach i wspaniale ze wszystkimi problemami same sobie radzą. Opowiedziałam ci, jak je trzymać w warunkach najbardziej zbliżonych do naturalnych. Korzyść z ich obecności jest duża. Właśnie one najbardziej efektywnie zapylają wszystkie rośliny i zwiększają plony, ale to powinno być wam dobrze znane.
Nieznane dla was może być to, że ponadto pszczółki swoimi ssawkami otwierają w roślinach kanały, poprzez które wchodzą do nich odbite od planet dodatkowe informacje potrzebne roślinom, a więc też człowiekowi.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 1 - Strona 91-92
- Pszczoły żądlą, kiedy człowiek sam agresywnie odnosi się do nich, opędza się, przestrasza, jest bardzo agresywnie nastawiony wewnętrznie – i nie koniecznie do pszczół, a po prostu do kogokolwiek. One to wyczuwają i nie akceptują promieniowania wszelkich ciemnych uczuć. Jeszcze mogą żądlić części ciała, w których są zakończenia prowadzące do któregoś chorego, wewnętrznego narządu człowieka oraz gdzie jest przerwana ochronna powłoka energetyczna, a także są inne naruszenia.
- Wiecie, jak pszczoły efektywnie lecza chorobę, którą nazywacie zapaleniem korzonków, ale to nie jedyne, co potrafią.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 1 - Strona 92
(…). Zasiedlić rodzinę do takiego ula jest bardzo prosto. Trzeba wsypać tam pszczeli rój, a przedtem położyć kawałek wosku i miododajne zioło. Żadnych ramek własnej roboty i plastrów nie należy wstawiać. W przyszłości, kiedy rodziny będą żyły przynajmniej na kilku sąsiednich działkach, pszczoły będą się roiły i rozmnażały same, zajmując wolne kłody.
- A jak zabierać im miód?
- Otworzyć pokrywkę, nadłamać wiszące plastry i wyjąć zasklepiony miód i pyłek. Tylko nie można być chciwym, powinno się zostawić część miodu pszczołom na zimę. A pierwszego roku lepiej w ogóle miodu nie zabierać.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 1 - Strona 91-92

Za późno na swoją ojczyznę?
- Wiesz, dobrze by było, gdyby starsi przeprosili swe dzieci. Szczerze przeprosili za to, że nie zdołali im stworzyć świata bez biedy. Za brudną wodę, za zanieczyszczone powietrze. Niech starzejącą się ręką dom prawdziwy i żywy dla dorastających dzieci zaczną wznosić. Wydłużą się dni życia starców, jak tylko myśl podobna się w nich narodzi. A kiedy starcy dotkną ręką swej ojczyzny, uwierz, Władimirze, wtedy dzieci do nich powrócą. I nawet gdy starzec nie będzie w stanie wznieść domu do końca, to dzieci będą go mogły w swojej ojczyźnie pochować i tym samym pomogą mu się ponownie narodzić.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 4 - Strona 147
- Inni ludzie intuicyjnie zrozumieli, że nawet jeśli dopiero na stare lata, słabnącą ręką, zaczną tworzyć na ziemi przestrzeń miłości, to Stwórca przedłuży ich życie. I starcy, wyprostowawszy się, uśmiechem olśniewając swe lico, szli młodym z pomocą.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 5 - Strona 62

Ochrona przed wrogiem
- Aniołowie stróże, ci dalecy i bliscy rodzice twoi, chronić cię będą się starać. Za trzy pokolenia ich dusze znowu zamieszkają na ziemi, ale gdy ich jeszcze nie będzie w materii ziemskiej, energie ich dusz, aniołowie stróże, w każdej chwili będą dla ciebie ochroną. Na twoją ojczystą działkę nikt z agresją nie będzie mógł wejść. Energia strachu istnieje w każdym człowieku. To właśnie ona zbudzi się w napastniku, chorób mnóstwo w agresorze powstanie. Choroby, które powstają od stresu, właśnie one go później zniszczą.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 4 - Strona 148-149
Każda rodzina wiedziała o tym, że jeśli coś niedobrego z nimi się zdarzy, nawet z obcym człowiekiem, na terenie ich domu, albo obok niego lub nawet na granicy wioski, to ucierpi cała przestrzeń. Energia agresji wpłynie negatywnie na wszystko, co tam żyje i rośnie. Wtedy zakłóci się bilans energii. Energia agresji może rosnąć, odbijając się na dorosłych i dzieciach, atakując chorobami potomstwo. I odwrotnie, jeśli przechodzący podróżny zostawi radosne odczucie, to przestrzeń zabłyśnie jeszcze większą urodą. A do tego człowiek, przyszedłszy do wioski, nie był fizycznie w stanie zjeść płodu samowolnie zerwanego lub podniesionego z ziemi ogrodu do kogoś innego należącego. Ludzie ci byli bardzo wyczuleni. Ich organizm natychmiast odróżniał, spróbowawszy, płód samowolnie zerwany od przyniesionego mu dobrą ręką. A dzisiaj w sklepach spożywczych nie ma ani aromatu, ani smaku pierwotnego produktu, jest bezduszny i obojętny dla człowieka, jest niczyj i nie przeznaczony konkretnej osobie. Jest na sprzedaż. Współczesny człowiek nie byłby w stanie zjeść dzisiejszych produktów, gdyby spróbował i porównał je z jedzeniem, które było w epoce Wiedyzmu.
Przybysz nie mógł nawet pomyśleć, żeby wziąć cudzą rzecz bez pozwolenia. Każdy przedmiot, nawet kamień, niesie w sobie informację i tylko rodzina mieszkająca w tym dworze wiedziała, jaka ona jest.
Każdy dwór w tamtych czasach był niedostępną twierdzą dla zła w każdym jego przejawie. Jednocześnie był łonem matki dla żyjącej tam rodziny.
Nikt nie budował wysokich murów, tylko żywopłot otaczał dwory. I ten płot, i wszystko co rosło za nim chroniło rodzinę przed wszelkimi negatywnymi dla duszy i ciała wpływami.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 4 - Strona 103
- Z obecności przyjaciół twych, których pomysły są czyste, całe otoczenie będzie się radować jak i ty. I tu można dla przykładu podać pieska. Kiedy do właściciela wchodzi przyjaciel, to nie tknie go wierny stróż. Kiedy napastnik atakuje, to wierny pies gotów jest stoczyć z nim śmiertelną walkę.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 4 - Strona 149
Tylko owoce podarowane dobrowolnie, z chęcią, mogą przynieść pożytek.
Zabieranie żywności z cudzej siedziby drogą oszustwa lub siłą jest również niegodziwością. Krowa obcego do siebie nie dopuści. A i pies przyjacielem obcego nie będzie, lecz nagle wrogiem się okaże. Koń zrzuci jeźdźca, wyczuwszy właściwy moment, jeśli nie będzie on jego.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 9 – Strona 63

Śmierć i chowanie zmarłych
- Oczywiście, że na działce. W lasku wysadzonym ich rękoma. A sztuczne pomniki nie są im potrzebne. Przecież pamięcią o nich będzie to całe otoczenie. I każdego dnia całe otoczenie przypominać o nich będzie tobie nie ze smutkiem, ale wręcz z radością. I ród twój stanie się nieśmiertelny, ponieważ tylko dobra pamięć przywraca duszę na ziemię.
- Chwileczkę, a cmentarze to nie są w ogóle potrzebne?
- Władimirze, cmentarze obecnie przypominają śmietniki, gdzie wyrzuca się to, co już nikomu nie jest potrzebne. Nawet nie tak daleko wstecz ciała umarłych chowano w rodzinnych grobowcach i kaplicach, świątyniach. I tylko tych nie rodowych, zabłąkanych, wywożono za granice osad, i został tylko zniekształcony rytuał odległych czasów pamięci o zmarłych. Po trzech dniach, potem po dziewięciu, po pół roku, w rocznicę i później. .. I później odbywa się już tylko rytuał. W niepamięć umarła już dusza od żyjących odchodzi. Nierzadko zapomina się również o żyjących, kiedy nawet dzieci porzucają swych rodziców, uciekając do dalekich krajów. I nie ma w tym winy dzieci, one biegną intuicyjnie, wyczuwając oszustwo rodziców i beznadzieję własnych dążeń. Uciekają od beznadziejności, a same wpadają w ten sam ślepy zaułek. Tak już wszystko jest urządzone we wszechświecie, że na nowo w materialnym ciele urzeczywistniają się pierwsze te dusze, które dobre wspomnienia z ziemi przywołują. Nie rytuał, ale szczere uczucia, one na ziemi się pojawiają, kiedy umarły obrazem swego życia zostawi na ziemi dobre wspomnienia. Kiedy wspomnienie o nim nie rytualne, ale wręcz prawdziwe jest i materialne. Wśród wielu innych ludzkich planów bytu we wszechświecie plan materialny człowieka ma znaczenie nie mniejsze i stosunek do niego powinien być troskliwy. Z ciał rodziców pochowanych w lasku wysadzonym ich własną ręką wzejdzie trawa i kwiaty, i drzewa, i krzaki. Będziesz je widział i cieszył się nimi. Kawałeczka ojczyzny stworzonej ręką rodziców codziennie będziesz dotykać i w podświadomości będziesz z nimi obcować, a oni z tobą.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 4 - Strona 148-149
(…) Kiedy Anastazja w szczegółach omawiała projekt, podkreślała, że na działce obowiązkowo powinno zostać posadzone rodowe drzewo, a zmarłego człowieka należy chować nie na cmentarzu, ale wyłącznie na zagospodarowanej przez niego samego wspaniałej działce rodowej ziemi. Nie potrzeba stawiać żadnych nagrobków. Pamięć o człowieku powinna być żywa, a nie martwa. Dla krewnych pamięcią będą żywe twory tego człowieka i wtedy jego dusza będzie mogła znowu się urzeczywistnić w materii, w rajskim ogrodzie ziemskim.
Pochowani na cmentarzu nie są w stanie trafić do raju, a dusze ich nie mogą urzeczywistnić się w materii, dopóki istnieją myśli krewnych i przyjaciół o ich śmierci.
Płyta nagrobna - jest pomnikiem śmierci. Rytuał pogrzebu został wymyślony przez ciemne siły, których celem było chociaż na jakiś czas uwięzić ludzką Duszę. Żadnego cierpienia ani żałoby nasz Ojciec nie wymyśliłby dla swoich kochanych dzieci. Wszystkie boskie
stworzenia są wieczne, samowystarczalne i odradzalne. Wszystko, co żyje na ziemi, od pozornie zwykłej trawki aż do człowieka, jest harmonijną jednością i wiecznością.
I w tym przypadku zgadzam się z Anastazją w całości. Popatrzcie, naukowcy twierdzą, że myśl człowieka jest materialna, a jeśli tak właśnie jest, to znaczy, że rodzina zmarłego, myśląc o nim jak o zmarłym, więzi go w martwym świecie, dręcząc jego Duszę.
Anastazja twierdzi, że człowiek, a dokładnie jego Dusza, może żyć wiecznie. Może się stale urzeczywistniać w nowym ciele, ale tylko przy odpowiednich warunkach. I właśnie rodowy majątek ziemski, zagospodarowany zgodnie z jej projektem, takie warunki stworzy.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 5 – Strona 8
- Potem ten człowiek umrze (po dorobieniu się materializmu). Umrze na zawsze lub na miliony ziemskich lat. Jego drugie ja, jego dusza, już nie będzie w stanie znowu nabyć ziemskiego planu bytu. Nie będzie mogła dlatego, że za życia nic dobrego nie stworzył na ziemi. Intuicyjnie każdy to rozumie, właśnie dlatego każdy boi się śmierci. Kiedy większość ludzi ma podobne dążenia i podobny obraz życia, to uważają, że tylko tak jak wszyscy można i powinno się żyć. Tu, w ziemskich osadach, ten człowiek zobaczył zupełnie inny styl życia na ziemi, zobaczył Ziemski Raj, przestrzeń miłości, stworzone na obraz Boski rękoma człowieka, a on swoje życie uważa już za przeżyte i spędzone w piekle. Wtedy umiera taki człowiek w mękach i trwają te męki miliony lat.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 5 – Strona 61
- Kochany mój! Przed nami wieczność. Życie zawsze rządzi się swoimi prawami. Wiosną zabłyśnie promień słońca, w nowe ubranie oblecze się Dusza, ale i ciało śmiertelne nie na próżno pokornie obejmie się z ziemią. Świeża trawa i kwiaty wzejdą z naszych ciał na wiosnę. Wiecznie będziesz słyszeć śpiewy ptaków, poić się kroplami deszczu. Wieczne obłoki na niebie niebieskim uraczą cię swym tańcem. Jeśli rozsypiesz się po całym bezgranicznym Wszechświecie, zachowując niewiarę, to z tych pyłków błądzących w wieczności zacznę cię zbierać, mój kochany. A posadzone przez ciebie drzewo mi w ty pomoże, rychłą wiosną swoją gałązkę wyciągnie tam, gdzie Dusza twa przebywa w pozbawionym uczuć pokoju. I ten, kogo dobrem obdarzyłeś na ziemi, z miłością pomyśli o tobie. A jeśli całej ziemskiej miłości nie wystarczy, aby na nowo cię urzeczywistnić, to jedna, którą znasz, bo znasz ją, na wszystkich planach bytu Wszechświata zapała tylko jedynym pragnieniem: "Urzeczywistnij się, kochany mój", sama na ten moment umierając.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 5 – Strona 61
(…) Ona i wszyscy jej krewni, dawniej i teraz żyjący w tajdze, uważają, że cmentarze nie powinny istnieć, bo są jakby wysypiskiem, gdzie wyrzuca się nikomu niepotrzebne, martwe ciała. Ich zdaniem, ludzie boją się cmentarzy, dlatego że tam dokonuje się czynów, które są niezgodne z zamysłem Stwórcy. To właśnie krewni zmarłego, myśląc o tym, że zmarły odszedł bezpowrotnie, nie dają szansy jego duszy na ponowne zmaterializowanie się w kolejnym wcieleniu.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 6 – Strona 62
(…) Anastazja twierdzi, że ciała zmarłych powinno się chować we własnym ogrodzie. Nie zaznaczając mogiły żadną płytą nagrobną. A trawy, kwiaty, drzewa i krzewy, które wzejdą na mogile, będą przedłużeniem życia złożonego w niej ciała. Wtedy dusza, pozostawiwszy ciało, otrzymuje nieograniczone możliwości nowych wspaniałych wcieleń. W rodowej siedzibie myśl tego zmarłego człowieka już za życia tworzyła Przestrzeń Miłości. W tej przestrzeni żyją dalej jego potomkowie. Tym samym, obcując ze wszystkim, co tam rośnie, dotykają myśli swoich przodków i chronią to, co oni stworzyli. A przestrzeń ta z kolei chroni żyjących, przyczyniając się do przedłużania ku wieczności życia na Ziemi.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 6 – Strona 63
(….) Śmierć nie jest tragedią, to tylko krótszy lub dłuższy sen, ale nie to jest istotne. Człowiek w każdy sen powinien się pogrążać, myśląc o dobru, wtedy jego dusza nie będzie cierpieć. Człowiek swoimi myślami sam potrafi zbudować raj lub coś innego, aby ochronić duszę.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 6 – Strona 63
Cmentarze te są podobne do... One są jakby wysypiskami, gdzie wyrzuca się niepotrzebny chłam. Nad cmentarzem dusze cierpią w męce, dusze tych zmarłych. Żyjący boją się miejsc cmentarnych.
Wyobraź sobie dwór tamtych czasów, są w nim pochowane ciała wielu pokoleń, a żyjących w nim każde źdźbło stara się obłaskawić i być korzystne dla ciała człowieka.
Dla przybysza wstępującego do dworu z agresją każda trawka i płód w ogrodzie nagle staną się trucizną. Dlatego właśnie nikomu nie przeszłoby przez myśl, by wziąć coś bez zezwolenia. Siłą też nie można tego zawładnąć ani też kupić za żadne pieniądze. Któż odważy targnąć się na to, co potrafi napastnika zniszczyć? Każdy więc starał się stworzyć własną wspaniałą oazę. Planeta z roku na rok piękniała.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 6 – Strona 104-105
Człowiek, który założył swoją rodową siedzibę, może zebrać w niej Dusze ludzi ze swojego rodu, a one będą mu wdzięczne za tak wspaniały uczynek. Jako anioły stróże będą strzec rodowej siedziby i człowieka, który ją zbudował. Nic we wszechświecie nie ginie, lecz przechodzi z jednego stanu w inny. Kiedy człowiek umrze, a jego marne ciało odda się ziemi, to z niego wyrosną drzewa, kwiaty, trawa. Ciało przeszło z jednego stanu w następny. A co się stało z jego Duszą? W co przekształca się główny kompleks energetyczny – Dusza człowieka?
Tuż po śmierci ciała Dusza jest w tym samym miejscu, gdzie znajduje się ciało. W niektórych religiach rozumieją to i nie przekazują ciała od razu do ziemi. Kiedy ciało ludzkie już się połączy z ziemią, kiedy zostanie pochowane, Dusza unosi się nad tym grobem. Przez pewien czas krewni są przy tym grobie. Dusza – pozbawiona ciała, a więc słuchu i wzorku – nie może ani słyszeć, ani widzieć, ale może odczuwać, gdy krewni myślą albo mówią. Jeśli mówią o zmarłym dobrze, to i Duszy jest błogo, jeśli źle, to i jej jest źle. Ludzie odchodzą z cmentarza. Dusza jeszcze przez jakiś czas pozostaje nad świeżo usypaną ziemią, ale niczego już nie odczuwa, tylko pustkę.
Współcześni ludzie pochłonięci codzienną krzątaniną bardzo szybko zapominają o swoich zmarłych. Często jest tak, że w ich mieszkaniach nic nie przypomina o krewnych, którzy opuścili ten świat. Po roku, pięciu, dziesięciu latach już nikt ich w ogóle nie wspomina, a Dusze zmarłych pozostają w całkowitej pustce. Mówimy o tych, którzy odeszli niedawno, ale przecież mamy krewnych, którzy zmarli sto, tysiąc, a nawet milion lat temu. Oni wszyscy pogrążyli się w całkowitym zapomnieniu.
Człowiek tworzący rodową siedzibę jest w stanie zgromadzić w niej cały swój ród. W tym celu należy pomyśleć o swoich krewnych, wyobrażając ich sobie. Wtedy każda Dusza zadrży, odczuje to, że ktoś o niej myśli, i podąży po promyku tej myśli ku jej źródłu, w jakimkolwiek zakątku wszechświata by się znajdowała.
Człowiek nie jest w stanie pamiętać wszystkich swoich przodków, nie może również nieustannie o nich myśleć, ale może zasadzić lasek, najlepiej z drzew rodowych, które długo żyją, na przykład z dębów, cedrów. Podczas sadzenia koniecznie powinien uwolnić swoją rodową myśl, mówiąc do siebie: „Tworzę rodową siedzibę, w której niech się zbierają członkowie mojego rodu: ci z przeszłością i ci, którzy będą żyć w przyszłości.” Sadząc każde drzewko, należy wspominać imię kogoś kto odszedł nie tak dawno. Wyobrazić sobie każdego z nich, opisać dobrymi słowami. Człowiek nie może co chwilę wspominać zmarłych, ale drzewa, otrzymawszy takie informacje, zachowają je w sobie na zawsze. Dusze twoich krewnych odczują to i będą istnieć na terenie twojej rodowej siedziby w drzewach, krzewach i kwiatach. Promienie schodzące z drzew są słabsze od tych schodzących z ludzi, ale za to bardziej stałe. Dusze odczują to i wtedy Dusza twojego najbliższego krewnego, którego wspominałeś, przyjdzie do tego miejsca, a za nią podążą następne. Po dziewięciu latach lasek podrośnie, a drzewa w nim będą niezwykłe, ponieważ posiądą kolosalną energię, dającą życiodajną moc. Żaden obcy nie będzie odczuwał tej błogodajnej mocy, tylko ten zbieracz rodu i jego najbliżsi krewni.
Wyobraź sobie, Władimirze, jak niezwykła i dobra praca zostanie wykonana przez człowieka! On, niczym sam Stwórca, od nowa zbiera swój rozsypany w czasie ród.
- Anastazjo, mówiłaś wcześniej, że Dusze są energetycznymi kompleksami, niektóre z nich po śmierci się rozpadają na cząstki, oddając swoją energię różnym żyjątkom, roślinom i zwierzętom.
- Tak, mówiłam, Władimirze. Tak się zdarza, kiedy podczas życia na Ziemi Dusza – ów energetyczny kompleks – jest w stanie dysharmonii z otoczeniem, do takiego stopnia, że stanowi niebezpieczeństwo dla ziemskich istnień. Całość energii zostaje zachowana w Duszy zmarłego, jeśli dysharmonia nie osiągnie stopnia krytycznego. A w ziemskie ciało na nowo wcielają się w pierwszej kolejności te, które były w większej harmonii. Niestety, jest ich coraz mniej we wszechświecie i program zmuszony jest wybierać te lepsze spośród złych.
- Jeśli wszystkie Dusze z mojego rodu rozproszyły się w drobnych cząsteczkach, to żadna nie przybędzie do mojego lasku.
- Skoro ty, Władimirze, istniejesz, to łańcuch twojego rodu nie został przerwany.
- A co się dzieje, kiedy człowiek został pochowany w swojej rodowej przestrzeni?
- Jeśli ciało zostało pochowane w przestrzeni, którą człowieka sam stworzył, to Dusza nie odpływa w kosmiczną ciemność, tylko zostaje w rodowej siedzibie, bo tam kiedyś człowiek sadził drzewa i miał kontakt z ziemią. Dusza, choć nie widzi i nie słyszy, to może odczuwać ciepło bijące od roślin, od ludzi. Potomkowie tego człowieka, którzy żyją w rodowym gnieździe, częściej będą go wspominać, obcując z tym, co on kiedyś stworzył.
- Anastazjo, znam przypadek, kiedy do nowej rodowej siedziby moich dobrych znajomych przyjechała ich stara matka, miała wtedy osiemdziesiąt parę lat. Przyjechała w odwiedziny na kilka dni do córki, żeby zobaczyć na własne oczy, co też ona z mężem wymyśliła.
Po kilku dniach pobytu u córki poprosiła o pozwolenie zostania tam na zawsze. Została, aby tam żyć, długo siadywała na ławeczce, spacerowała po lasku, a pewnego dnia zwróciła się do córki i zięcia z prośbą: „Kiedy umrę, nie chowajcie mnie na cmentarzu. Pochowajcie tu, w rodowej siedzibie” - i wskazała miejsce, które wybrała. Po jej śmierci córka z zięciem spełnili prośbę. Co będzie z jej Duszą, skoro ona nic nie posadziła bo nie zdążyła?
- Dusza jej zostanie tam, nawet jeśli ona tylko siadywała na ławeczce. Ona sama wybrała miejsce, gdzie ma być pochowana, myślała więc o tym przed śmiercią. Jej krewni będą przychodzić na miejsce jej wiecznego spoczynku częściej niż chodziliby na cmentarz, częściej też będą ją wspominać,
Nie wolno chować w rodowej siedzibie wbrew czyjejś woli, nawet jeśli ta osoba tam pracowała. Jeśli to się zdarzy należy poprosić zmarłego o wybaczenie. Stając przy jego grobie, należy w myślach wytłumaczyć mu, dlaczego tak się stało, i poprosić i pomoc.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 10 – Strona 81-84

Udoskonalanie środowiska zamieszkania
- To właśnie są niezwykle magiczne słowa (Udoskonalać środowisko zamieszkania). To najważniejsze słowa wszystkich Boskich programów. Za ich pomocą można określić zakres potrzeb lub ich brak dla wszechświata, pojedynczego człowieka i całej ludzkości. Można ocenić również korzyści płynące z przepisów ustalonych przez ludzi lub ich szkodliwość. Udoskonalać środowisko zamieszkania oznacza też doskonalić siebie. Wszystko, co istnieje Wszechświecie i na Ziemi, nierozerwalnie łączy się ze sobą, jest całością, jedynym środowiskiem z człowiekiem jako centrum.
Udoskonalanie środowiska zamieszkania obejmuje także rodzenie i wychowywanie dzieci bardziej doskonałych niż rodzice. Każde następne pokolenie powinno być lepsze od poprzedniego. W tym celu każde pokolenie musi dać następnemu bardziej doskonałe środowisko do życia.
Doskonaląc środowisko, człowiek doskonali własne myśli. Doskonalsze środowisko do życia przyspiesza myśl człowieka i czyni ją szlachetniejszą. Doskonaląc środowisko zamieszkania, człowiek przeobraża Ziemię w najdoskonalszą planetę we Wszechświecie.
Doskonałość Ziemi pomoże człowiekowi udoskonalać inne planety we Wszechświecie.
Doskonałość wszechświata pozwoli i pomoże człowiekowi budować nowe światy.

- Władimir Megre – Anastazja, Dzwoniące Cedry Rosji, Tom 10 – Strona 85
LITK
 
Posty: 175
Rejestracja: 09 Gru 2014, 14:53

Re: Cytaty z Anastazji dotyczące rodowej osady - ?

Postprzez leon » 18 Lis 2015, 19:16

Dziękuję LTTK, kawał dobrej pracy.
leon
 
Posty: 182
Rejestracja: 22 Paź 2011, 18:39
Miejscowość: centrum pl

Re: Cytaty z Anastazji dotyczące rodowej osady - ?

Postprzez apek » 18 Lis 2015, 19:54

Wystąpienie W. Megre na konferencji w Gelendżyku w 2000 r.:

"Pytanie: Mówił pan, że istniejące osady mocno różnią się od tych, o których mówiła Anastazja. Czym się różnią? Organizacją, wewnętrzną czystością ludzi tam żyjących, czy jeszcze czymś innym?

Megre: Moje zdanie - wyróżniają się brakiem konkretyzacji i abstrakcyjnością.Ludzie myślą, przyjdę, ulokuję się w osadzie i wszystko będzie pięknie, coś wspaniałego się wydarzy. Do tego nie wolno dopuścić w myślach. Trzeba widzieć, zobaczyć to osiedle w szczegółach, zobaczyć rozplanowanie swojego domu, zobaczyć rozplanowanie swojej działki, zobaczyć otaczające działkę alejki, zobaczyć rośliny... Jeśli chcesz, żeby marzenie się spełniło, w pierwszym tomie o tym jest napisane, trzeba bardzo szybko myśleć, konkretnie i szczegółowo i tak dalej... Zobaczyć gdzie rośnie brzózka, a gdzie rośnie cedr, gdzie dąb. No i zobaczyć współzależności. I w myślach, to bardzo istotne, trzeba nakreślić schemat, wykonać model. Bardzo ważne jest przestrzeganie zasady: "To nie ziemia ma wam coś dać, to wy zróbcie coś wspaniałego dla Ziemi". Wtedy szuka się z postanowieniem "Zbuduję wspaniały Raj...". […]
Awatar użytkownika
apek
 
Posty: 293
Rejestracja: 12 Cze 2010, 12:12
Miejscowość: Białystok


Wróć do Przemyślenia

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

cron