Już nie gospodarstwo a jeszcze nie posiadłość

Domy, drogi, staw, ziemianka, studnia, altana itd. itp...

Moderator: Hipka

Re: Już nie gospodarstwo a jeszcze nie posiadłość

Postprzez Szyszka » 17 Maj 2013, 19:31

Ale piękne te Wasze ziemie.
smile świetny pomysł z tym płotkiem wiklinowym, sama robiłaś? właśnie szukałam sposobu na moje rozłażące się grządki, tzn. ja lubię jak są takie "dzikie", ale powoli przejść się nie da ;)
Szyszka
 
Posty: 63
Rejestracja: 16 Lut 2012, 12:00
Miejscowość: opolskie
Rodowe Siedlisko/Wioska: Tworzę Rodowe Siedlisko

Re: Już nie gospodarstwo a jeszcze nie posiadłość

Postprzez smile » 17 Maj 2013, 21:09

kupiłam na allegro za grosze :)
Ale wiklinę też już posadziłam, więc za parę lat będę miała z czego sama robić :)
Awatar użytkownika
smile
 
Posty: 200
Rejestracja: 16 Kwi 2013, 15:34
Miejscowość: małopolska

Re: Już nie gospodarstwo a jeszcze nie posiadłość

Postprzez marekm » 18 Maj 2013, 00:26

Smile - cieszą takie obrazki :) Chciałoby się więcej tego zobaczyć na forum. Kto może niech się podzieli obrazami tego co robi, bo choćby bardzo wiele słów powiedział to jednego obrazu nie zastąpi. Ja dopiero raczkuję w temacie i wiem że na sensowne efekty to trzeba dekady. Ale.... w zeszłym roku miałem zebrane może z pół kilo aronii ,tak na raz zrobić napój.W tym roku z każdego krzaczka będzie z kilogram. Będzie jeszcze ze 20kilo od sąsiada co w ogóle nie zbiera ,a ma dwa potężne krzewy. "W malinowym chruśniaku" też bogactwo. Na jesieni będzie co rozsadzać i areał się podwoi co najmniej. Dziś kończę bo już 1.25 a jak to się mówi -padam na pysk a jutro też dzień :)
Awatar użytkownika
marekm
 
Posty: 163
Rejestracja: 10 Lis 2012, 23:04
Miejscowość: Podkarpacie
Rodowe Siedlisko/Wioska: Tworzę Rodowe Siedlisko

Re: Już nie gospodarstwo a jeszcze nie posiadłość

Postprzez marekm » 20 Maj 2013, 21:49

Zaczynam eksploatację mojego złoża nawozów,tzn dużego pokrzywowiska. Przestałem być fanem tujek już jakiś czas temu ale te zasiane na wiosnę zeszłego roku to takie małe dzidziusie ze muszę je zagospodarować a jest tego ze 200sztuk. A najważniejsze że mam nowa przyjaciółkę. Sprawdziła moją rękę tym swoim rozwidlonym językiem i tak się zadomowiła że musiałem dość stanowczo poprosić aby mnie zwolniła :)
Image
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
marekm
 
Posty: 163
Rejestracja: 10 Lis 2012, 23:04
Miejscowość: Podkarpacie
Rodowe Siedlisko/Wioska: Tworzę Rodowe Siedlisko

Re: Już nie gospodarstwo a jeszcze nie posiadłość

Postprzez smile » 21 Maj 2013, 10:01

no proszę, jaka piękna magiczna jaszczurka :)
I ten zagon pokrzyw to też ciekawy patent - ja mam je rozsiane wszędzie pod drzewami, tak luzem. Może faktycznie warto jeden zagonik im oddać?
Awatar użytkownika
smile
 
Posty: 200
Rejestracja: 16 Kwi 2013, 15:34
Miejscowość: małopolska

Re: Już nie gospodarstwo a jeszcze nie posiadłość

Postprzez marekm » 21 Maj 2013, 23:43

To pokrzywowisko to wynik mojej dwuletniej rozrzutności.Tam po prostu miałem wysypisko tego co skosiłem i zrobiła się piękna urodzajna gleba.A jak dodać do tego jeszcze fakt że tam jest dość wilgotno to prawdziwy raj.
Smile- jak u Ciebie z opadami? Ja mam tragiczna suszę. W ciągu ostatnich trzech tygodni pomimo iż w całej Polsce padało kilka razy to u mnie tylko raz i to tak kilkanaście minut. Połowa dziennego czasu pracy to nawadnianie. Bo ciągle słońce i silne wiatry wysuszają okrutnie. Ze strachem zaglądam do studni czy nie spada poziom wody i czy nie będę musiał nosić z rzeczki. Na szczęście mam takową na swoim terenie :)
Awatar użytkownika
marekm
 
Posty: 163
Rejestracja: 10 Lis 2012, 23:04
Miejscowość: Podkarpacie
Rodowe Siedlisko/Wioska: Tworzę Rodowe Siedlisko

Re: Już nie gospodarstwo a jeszcze nie posiadłość

Postprzez Arjuna » 22 Maj 2013, 08:48

Też kiedyś często podlewałam, niekiedy nie było możliwości i rośliny usychały. Jednak jest na to sposób. Podświadomie i sercem czułam, że jest. Ale dopiero po przeczytaniu książki "Żyjący ogród" Johanny Paungger i Thomasa Poppe dotarła do mnie ta mądrość. I się odważyłam i od 2 sezonów zaprzestałam podlewania tego co rośnie pod gołym niebem w ziemi. I naprawdę żadna roślina mi nie uschła :o Nawet pomidory ładnie rosły :D Podlewam regularnie tylko rośliny w szklarni i w doniczkach, nasionka tyko raz zaraz po wysianiu na miejsce stałe do gruntu i przygotowane sadzonki tylko raz po przesadzeniu do gruntu. Chyba, że akurat jest kilka dni wyjątkowo sucho, to wtedy podlewam świeżo posadzone sadzonki jeszcze raz lub trzy razy. Jeszcze można zastosować taki trik, który nie rozleniwi roślin co do podlewania - podlewać podczas deszczu, znaczy czasami jest tak że popada kilka minut i ledwo co ziemia stanie się mokra, wtedy można podlać obficie rośliny. Ten trik jest pomocny jeśli już przyzwyczailiśmy rośliny do podlewania, wtedy stopniowo trzeba odzwyczajać, przywracając naturalne wyczuwanie nadchodzącego deszczu przez rośliny. A najlepiej w przyszłym roku zacząć zupełnie od początku, wtedy na pewno się uda :) Tylko nie wiem jak to jest z podlewaniem na wzniesionych grządkach, jeszcze takich nie robiłam.
Awatar użytkownika
Arjuna
 
Posty: 144
Rejestracja: 05 Mar 2012, 11:06
Rodowe Siedlisko/Wioska: Tworzę Rodowe Siedlisko

Re: Już nie gospodarstwo a jeszcze nie posiadłość

Postprzez smile » 22 Maj 2013, 09:54

Marek - u mnie też sucho raczej :(
Ale robię dokładnie tak jak Arjuna!
też miałam obawy, ale z drugiej strony nie miałam wyjścia, samo wyszło.
czyli - nie podlewam sadzonych w ziemi roślin. tylko przy mega upale, który trwa dłuzej niż 2 tygodnie - lekko podleję.
Ja nawet niektórych nasion nie podlewam - i tak pięknie kiełkują.
Podlewam tylko nasiona delikatniejszych roślin, żeby je pobudzić, ale tylko raz.

Drzewka, krzaczki - staram sie nie podlewać po posadzeniu. No chyba, że sadzę je o 12 w południe - to wtedy czekam do wieczora i daję im dwie garstki wody, ale tylko ten jeden raz.

Robię tez taki myk - jak przywożę rośliny do posadzenia na ziemię, to jest perfidnie wyjmuję z doniczek i kładę na słońcu, żeby podsychały. Po kilku godzinach dopiero sadzę.
A inna wersja - przywożę je, wyjmuję korzeń i kładę w domku. Tam leża jeden lub 2 dni (max) - dopiero potem sadzę.

Wszystkie drzewka i krzaki się przyjęły i NIGDY ich nie podlewałam.
Warunek jest jeden - ściółkować. Można słomą, albo obsiać koniczyną białą. Po prostu n ie zostawiać suchej gleby dookoła.

Wodę używam tylko dla roślin w stylu pomidory - u mnie Arjuna niestety nie rosły bez podlewania, a to z prostego powodu - kupione juz dorosłe krzaki były podlewane od urodzenia, a te, które ja z nasion miałam - to stare, delikatne odmiany, które sobie jakoś nie poradziły z suszą w ostatnim roku.
W tym roku posadziłam kilka krzaczków i podlałam wieczorem po posadzeniu. Przykryłam słomą
Będę obserwować co dalej - ja zaczną zamierać, to bedę podlewać.

Podlewam też nasiona ziół - bo jak nie podlewałam dawniej, to wyrastały, ale bardzo późno. Więc jak je bedę stymulowac trochę wodą - to powinny szybciej odbić. Tak wymyśliłam, ale sie okaże ;)
Awatar użytkownika
smile
 
Posty: 200
Rejestracja: 16 Kwi 2013, 15:34
Miejscowość: małopolska

Re: Już nie gospodarstwo a jeszcze nie posiadłość

Postprzez Arjuna » 22 Maj 2013, 11:03

Co do kupnych krzaczków pomidorów. U mnie pewnie sobie poradziły, bo posadziłam na grządce z dobrą ziemią i miejscu średnio zacienionym od południowej strony. Były w sumie podlewane tylko trzy razy. Co prawda nie było tak dużo owoców w porównaniu do tych co w szklarni wyhodowałam, ale za to były wyjątkowo smaczne i aromatyczne. A najbardziej te, których rozsadę w warunkach szklarniowych sama z nasionek przygotowałam. Tylko tam gdzie grządka ze słabą ziemią była to małe owoce były z odmian gdzie powinny duże urosnąć. Natomiast pomidorki koktajlowe udają się niemal w każdych warunkach i są bardziej odporne na choroby ;) Także z wypielęgnowanych sadzonek jeśli chodzi o warzywa bez wody obeszła się jeszcze kapusta, kalarepa, ogórek ( oczywiście nie licząc tego pierwszego razu zaraz po posadzeniu ). Tylko w zależności od jakości ziemi różnej wielkości płody zebrane były.
Awatar użytkownika
Arjuna
 
Posty: 144
Rejestracja: 05 Mar 2012, 11:06
Rodowe Siedlisko/Wioska: Tworzę Rodowe Siedlisko

Re: Już nie gospodarstwo a jeszcze nie posiadłość

Postprzez smile » 22 Maj 2013, 11:37

dobrze wiedzieć o tych koktajlowych :)

U mnie kapusta też pięknie rosła - zero podlewania!
Tak samo poziomki, marchewka, rzodkiew, kukurydza, fasola, ziemniaki, bób, sałata - te rośliny nie widziały mojej konewki.
A żeby było jasne - mam warzywniak na samym szczycie górki, na którym wieją mega wiatry i nie ma jeszcze drzew większych, więc mocno nasłonecznione miejsce. No i słaba ziemia - glina, wyjałowiona przez rolników.

Ale ściółka ze słomy to podstawa :) Jestem zakochana w słomie po tych 2 latach doświadczeń. Lubię jej aromat, dotyk, szelest i to co robi z glebą i z roślinami. Jest kochanym darem od Niebios.
Awatar użytkownika
smile
 
Posty: 200
Rejestracja: 16 Kwi 2013, 15:34
Miejscowość: małopolska

Re: Już nie gospodarstwo a jeszcze nie posiadłość

Postprzez marekm » 22 Maj 2013, 22:20

Noooo to żyjemy :D Smile i Arjuna za te wpisy mam was ochotę uściskać. Akurat dziś troszkę popadało, tak zmoczyło na głębokość 2cm, ale jak wrócą upały to zaczynam moje roślinki przyzwyczajać do klimatu. Miałem w tamtym roku taką sytuację że parę krzaczków aronii przyszło podsuszone z dużym opóźnieniem z winy poczty. Już je prawie spisałem na straty a one po jakimś czasie wystrzeliły i przegoniły te sadzone miesiąc wcześniej.Niestety nie przemyślałem tej sytuacji bo pewnie bym się tak nie katował z tym podlewaniem. Miałem w niedzielę wizytę (może wizytację ;) )poprzednich właścicieli i dostałem sprasowane kostki słomy z 70arów pszenicy ,oczywiście jak sobie wcześniej właściciel zabierze to co w kłoskach, więc chwilę to potrwa, tak pewnie do sierpnia. Teraz tu mało kto prowadzi jakąś hodowlę więc na pewno jeszcze gdzieś coś wyproszę choćby za jakąś sąsiedzką pomoc przy żniwach czy wykopkach. Udzielam się tak co roku i dlatego prawie nie kupuję ziemniaków (dziś mi się właśnie skończyły zeszłoroczne darowane przez sąsiadów za współpracę). Mój rosyjski wyrób samochodopodobny czyli Lada Niva pomyka po ornym z przyczepa dwuosiową jak traktor i dlatego jestem pomocny 8-) Wpadłem też na pomysł aby udać się do ośrodka sportu w pobliskim miasteczku .Ośrodek ten cały jest w otoczeniu potężnych starych drzew i co jesień tam walczą z całymi wydmami z liści i mam wieści że nie odrzucą oferty darmowej pomocy w tej batalii :D Tak więc w połączeniu z moimi zasobami trawy i siana powinno się udać ok 10arów glinki przekształcić w urodzajną glebę. Policzyłem że jestem w stanie przygotować mieszankę traw ,słomy i liści w ilości wystarczającej do przykrycia tych 10arów na wysokość ok 40-50cm. Jak tylko nadążę kosić ,zbierać i wozić bo to łacznie ok 500m3
Edit
Też mam glinkę i to taką że po trawie wokół domu chodzę jak po betonie. Jak poleje intensywny deszcz to zamula i robi skorupę a na terenie nie uprawianym to się robią mocne pęknięcia jak rozpadliny. A i silne wiatry też tu ciągle wieją :(
Awatar użytkownika
marekm
 
Posty: 163
Rejestracja: 10 Lis 2012, 23:04
Miejscowość: Podkarpacie
Rodowe Siedlisko/Wioska: Tworzę Rodowe Siedlisko

Re: Już nie gospodarstwo a jeszcze nie posiadłość

Postprzez smile » 22 Maj 2013, 22:50

Marek - to masz taką ziemię jak ja. Nie przejmuj się, będzie dobrze :)
Cierpliwość popłaca. Glina przykryta słomą calkiem dobrze trzyma wilgoć.
Poza tym - można z niej domy budować, lepianki, komórki, różne takie konstrukcje. Nawet piec ulepić.
A jak się rośliny mądrze posadzi, to jest lepiej - nie ma tej skorupy.
Bardzo dobra jest koniczyna biała - siać wszędzie, gdzie się da. ładna, niska, odżywia troche glebę.

A oto moja glina w pierwszym roku - ugór, aż smutno :) To ten stok, na którym posadziłam potem różę wielokwiatową. I pod tę górkę trzeba nosić wodę :)

Kolejne - malutki sadzonki róż, aż ich nie widać w słomie :), no i troche trawy obok.

A kolejne - to już róża w tym roku, jeden z kilkuset krzaczków.
Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Awatar użytkownika
smile
 
Posty: 200
Rejestracja: 16 Kwi 2013, 15:34
Miejscowość: małopolska

Re: Już nie gospodarstwo a jeszcze nie posiadłość

Postprzez marekm » 23 Maj 2013, 01:08

Faktycznie pierwsza fotka robi przygnębiające wrażenie a ten krzaczek na trzeciej jest już takim sympatycznym zwiastunem tego co kiedyś będzie. A o tym piecu chlebowym to ja marzę od czasu jak obejrzałem 2 części takiego filmiku o rodzinie z Pasadeny "Droga do wolności " i podtytuł "Ogródkowa rewolucja" Tam właśnie ulepili sobie taki piecyk. W słomie to ja już w teorii jestem dobry :D bo jak już pisałem kiedyś ,przeczytałem niedawno książkę p.Fukuoki "Rewolucja źdźbła słomy" gdzie o zaletach stosowania słomy w uprawach jest wszystko co trzeba wiedzieć. A teraz troszkę inaczej. Na naszym"hektarze " pracujemy we dwoje i wiemy co to jest za trud. Jak opowiadałem Ani o Twoich samotnych zmaganiach z "wichrowym wzgórzem" to kiwała głową z podziwem. A ja sobie pomyślałem.... że jakiś facet stracił szansę pisania wspólnie z taką dzielną dziewczyną "Księgi Rodowej"
Awatar użytkownika
marekm
 
Posty: 163
Rejestracja: 10 Lis 2012, 23:04
Miejscowość: Podkarpacie
Rodowe Siedlisko/Wioska: Tworzę Rodowe Siedlisko

Re: Już nie gospodarstwo a jeszcze nie posiadłość

Postprzez smile » 23 Maj 2013, 05:46

Ten krzaczek jest przycięty mocno - tak o 1/3. Cięty na wiosnę tego roku - bo już niektóre krzaczki to mi przez ogrodzenie wychodziły, takie bujne :)

Ja też się Fukuoką zafascynowałam i tak sobie próbuję iść jego śladami. Słomę wdrożyłam już od pierwszych dni posiadania ziemi.
W tym roku modyfikowałam niektóre grządki - była tam słoma z wiosny 2011.... i wiesz co - pod tą słomą, tak po prostu - zrobiła się żyzna, pulchna, lekka, odżywiona ziemia! Tam, gdzie wcześniej było klepisko ze zbitej gliny, słoma uczyniła cud, tylko sobie na ziemi leżąc jako ściółka. Od 2011 dokładałam tylko słomy, nie ruszałam jej z tego miejsca.
Jest to zadanie na cierpliwość, ale według mnie Fukuoka strzelił w 10 ze swoją metodą i takim, naturalnym podejściem do tematu.

A co do mojego trudu... no cóż, los różne historie pisze ludziom, w moim przypadku napisał jedną z najtrudniejszych historii, już od pierwszych dni narodzenia, doświadczając tak, a nie inaczej przez całe życie. Ale jedyne, co pozostaje w takiej sytuacji, to poszukiwać radości życia w drobiazgach, np rozkwitającej roślinie, ćwierkaniu ptaków o 3:40 rano ;) i zabawie z psem :)
A potem sobie spokojnie odejść do innego, bajkowego mam nadzieję świata.
Awatar użytkownika
smile
 
Posty: 200
Rejestracja: 16 Kwi 2013, 15:34
Miejscowość: małopolska

Re: Już nie gospodarstwo a jeszcze nie posiadłość

Postprzez Hipka » 23 Maj 2013, 11:03

Dużo odwagi Wam, kochani, życzę. Też mam w jednym warzywniku szczerą glinę i wały oraz ściółka czynią cuda. To "nowy warzywnik", ma ok. 8 lat i dzięki podniesionym grządkom i wałom jest w tej chwili najżyźniejszym kawałkiem ziemi. Odkąd wyprosiłam z niego osty, to wszystko tam rośnie na schwał, zdrowe i bujne.
Zdjęcie z zeszłego roku, konewka przy kapuście dla porównania - ma 12 litrów. Na drugim zdjęciu sposób na podlewanie ogórków na nieiwlkim wale.
Nie posiadasz wymaganych uprawnień, by zobaczyć pliki załączone do tej wiadomości.
Awatar użytkownika
Hipka
 
Posty: 844
Rejestracja: 09 Sty 2011, 17:00
Miejscowość: Polesie

Re: Już nie gospodarstwo a jeszcze nie posiadłość

Postprzez smile » 23 Maj 2013, 12:54

ale kapusta, o jej! Jakiś gigant!
Ty masz tam bogactwo jedzonka i zieleni :)
Jak długo Hipko wytrzymują te butelki z wodą? W sensie - jak nalejesz do pełna, to ile czasu ta woda schodzi? kilka minut, godzin, dzień?
Awatar użytkownika
smile
 
Posty: 200
Rejestracja: 16 Kwi 2013, 15:34
Miejscowość: małopolska

Re: Już nie gospodarstwo a jeszcze nie posiadłość

Postprzez marekm » 23 Maj 2013, 20:51

Hipka ,świetny pomysł. Przecież w sklepach sprzedają takie kolorowe banieczki ze szpicem do nawadniania doniczek a to przecież jest rozwinięcie ideii :D no i te wredne plastiki zanim zdechną to jeszcze trochę posłużą zbożnym celom. Na spokojnym oceanie dobrego żeglarza się nie wychowa ,to i urodzajna wilgotna ziemia dobrego ogrodnika też. Wytrzymamy bez względu na okoliczności . To jest nasz wkład w misję oczyszczania Ziemi. O dobra wodę ,o dobre powietrze i ratowanie gleby przed zasoleniem nawozami i erozją.
Gdzieś kiedyś słyszałem takie zapytanie; co jest dla Ciebie ważniejsze ,dobra materialne np.samochód czy ekologia dajmy na to powietrze? Gość odpowiada że aktualnie ważniejszy dlań jest samochód. To policz sobie te pieniądze przeznaczone na samochód ale na wstrzymanym oddechu!!!
Smile mam dla Ciebie 2 wiadomości ,złą i dobrą.
Zła jest taka że nie istnieje klucz do szczęścia
A dobra taka że Ono nie jest zamknięte na klucz ;)
Awatar użytkownika
marekm
 
Posty: 163
Rejestracja: 10 Lis 2012, 23:04
Miejscowość: Podkarpacie
Rodowe Siedlisko/Wioska: Tworzę Rodowe Siedlisko

Re: Już nie gospodarstwo a jeszcze nie posiadłość

Postprzez smile » 23 Maj 2013, 21:11

:D
Awatar użytkownika
smile
 
Posty: 200
Rejestracja: 16 Kwi 2013, 15:34
Miejscowość: małopolska

Re: Już nie gospodarstwo a jeszcze nie posiadłość

Postprzez sky13 » 24 Maj 2013, 20:39

Czytalam Wasze komentarze i porady dotyczące ziemii, jej uprawy..jej potrzeb i odgłosów...z niej płynących...

jestem pod ogromnym wrażeniem! jak juz Wam pisałam...wiedziałm od zawsze, że chce mieszkać na wsi, ale...to co wyczytałam tutaj, to przerosło moje wyobrażenia!!

wiecie co? wszystko w życiu ma swoje miejsce i swoj czas... gdyby nie to, że znalazłam się z nie swojej do końca woli - tu w Gdańsku - to nie poznałabym Was. Tu...będac zdana często na wieczory...z psem i kompem...dotarłam tutaj!

Mam w sobie takie fajne przekonanie o tym co pragne zrobic na swej dzialeczce - bo to mały kawałek - 2 tys.m.- ale wiem, że MOJ UKOCHANY.
Tyle chcialabym nauczyc sie od Was!!!! po trochu...powoli..będę szukala...czytała...pytała..prosila o radę etc...

POMOŻECIE? / wrr! ale to zabrzmiało znajomo co?/

Jestem też pełna dobrych myśli, czytajac Ciebie Smile.... ja też kupowalam ten domek i działke...już zaczynając związek...ale ów ktoś nie wytrzymał próby czasu ani miłosci do ziemii...

i teraz... daję czas czasowi.... niech na spokojnie sie poukladam...a potem? zobaczymy czy znajdzie sie Ktoś, kto poczuje TO MIEJSCE.

Poki co...sieje, kopię, przerabiam...uczę sie wielu tzw."męskich" czynnosci i..daje rade!
i jestem z siebie dumna!

ale wiem, że czeka mnie ogrom pracy, aby nauczyc sie właściwej uprawy ziemii... ale to sie da!

Jestescie niesamowici!
Awatar użytkownika
sky13
 
Posty: 45
Rejestracja: 11 Maj 2013, 07:27
Miejscowość: Kaszuby

Re: Już nie gospodarstwo a jeszcze nie posiadłość

Postprzez smile » 24 Maj 2013, 21:19

ooo, sky - podobna historia :)
Wiesz co - ja myślę, że to Matka Ziemia zrobiła za nas bolesną weryfikację po prostu. Samemu nie łatwo odrzucić kogoś, więc trzeba być solidnie zmuszonym tego dokonać. I tak na twardej grudzie mojej gliny ostałam się solo. Więc wierzę, że to wyższa mądrość i trzeba zachować spokój.

I pamiętaj co Ci napisałam - bardzo, bardzo uważnie teraz dobieraj znajomości, nie spiesz się, daj się prowadzić Wyższemu Ja, bo same emocje i tęsknota mogą zaprowadzić na ślepą uliczkę.
Awatar użytkownika
smile
 
Posty: 200
Rejestracja: 16 Kwi 2013, 15:34
Miejscowość: małopolska

Re: Już nie gospodarstwo a jeszcze nie posiadłość

Postprzez marekm » 24 Maj 2013, 21:56

Sky 13, podzielimy się każdym kawałkiem wiedzy jaką mamy ,ale ja osobiście to jestem bardzooo zielony i sam cały czas szukam odpowiednich rad. Kopalnią wiedzy jest Hipka bo już ponad 15 lat tworzy u siebie. Zobacz na stronie Anastazja .org dział z filmami i reportażami. Tam jest taki filmik pt.Ogródkowa rewolucja w 2 częściach. Zobaczysz co można zrobić na 400m2 .Co prawda w kaliforni przy zupełnie innym klimacie ale w takim razie 1200m2 już powinno być odpowiednikiem. Ta amerykańska rodzina jest naprawdę fajna i bardzo Anastazjowa. Pewnikiem coś Cię zainspiruje z tego filmu.
Ja do tej pory tak eksperymentowałem i dalej próbuję ale ze względu na powierzchnię mogę pozwolić sobie na nieudane próby jak mam możliwość dublowania zasiewów. Moja znajomość z Anastazją trwa dopiero kilka miesięcy, więc zeszły rok robiłem wszystko tak trochę głupkowato i z chemią w roli głównej. Pewnie więcej nauczyłbym się od Ciebie niż odwrotnie :lol:
Smile jak pisze, też walczy i na bieżąco dużo się uczy i jako kobieta ma lepszą intuicję i wrażliwość w kontaktach z ziemią i roślinami niż facet . Ale jak to mówili aby zabrzmiało znajomo "Anastazjowcy wszystkich krajów łączcie się " :D bo w jedności siła
Awatar użytkownika
marekm
 
Posty: 163
Rejestracja: 10 Lis 2012, 23:04
Miejscowość: Podkarpacie
Rodowe Siedlisko/Wioska: Tworzę Rodowe Siedlisko

Re: Już nie gospodarstwo a jeszcze nie posiadłość

Postprzez sky13 » 24 Maj 2013, 22:35

Smile...dziekuje za dobre i madre slowa... ja teraz staram sie zbudować na nowo swoja dawna siłą, która ów facet mi odebrał... niestety żle trafiłam...

ale dam rade! teraz juz wiem, że bedę walczyła o to swoje miejsce. Dziekuje Tobie, że dajesz mi Twe dobre cieple rady...

Marekm...ja tez sie uczę i bedę uczyla jeszcze dlugo...dlugo i do konca....

ale ile to radości płynie z tego?! Dzieki!!!!
Awatar użytkownika
sky13
 
Posty: 45
Rejestracja: 11 Maj 2013, 07:27
Miejscowość: Kaszuby

Re: Już nie gospodarstwo a jeszcze nie posiadłość

Postprzez marekm » 24 Maj 2013, 22:44

Dobra wiadomość !!! Te brukselskie popaprańce nareszcie coś sensownego postanowiły.Od grudnia znikają preparaty do oprysków szkodliwe dla pszczół i przez dwa lata pszczoły w Europie maja być pod specjalną ochroną bo tyle czasu podobno potrzeba na wnikliwe zbadanie problemu wymierania tych naszych małych przyjaciółek. Spektakularne zwycięstwo nad koncernami chemicznymi!!! :D
Awatar użytkownika
marekm
 
Posty: 163
Rejestracja: 10 Lis 2012, 23:04
Miejscowość: Podkarpacie
Rodowe Siedlisko/Wioska: Tworzę Rodowe Siedlisko

Re: Już nie gospodarstwo a jeszcze nie posiadłość

Postprzez Marian » 24 Maj 2013, 22:51

no,nie tak do końca został jeszcze problem z Chemmitrails
Marian
 
Posty: 768
Rejestracja: 13 Cze 2010, 20:27

Re: Już nie gospodarstwo a jeszcze nie posiadłość

Postprzez marekm » 25 Maj 2013, 19:58

Noo o tym zapomniałem bo ostatnio to raczej częściej patrzę pod nogi booo a nuż wcześniej przechodził np.Kulczyk i zgubił portfel :D Żarty żartami ale coś może zaczyna docierać do tych biurokratycznych móżdżków,tylko pytanie na ile oni mają i władzę i chęć coś zmienić bo przecież Komitet Centralny jest tworem mianowanym a nie wybieranym
Awatar użytkownika
marekm
 
Posty: 163
Rejestracja: 10 Lis 2012, 23:04
Miejscowość: Podkarpacie
Rodowe Siedlisko/Wioska: Tworzę Rodowe Siedlisko

PoprzedniaNastępna

Wróć do Budowanie rodowej posiadłości

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość