śmieci

Domy, drogi, staw, ziemianka, studnia, altana itd. itp...

Moderator: Hipka

śmieci

Postprzez anima » 28 Maj 2013, 23:36

Temat naszedł mnie niebywale intensywnie z powodu nacisku gminy na natychmiastowe (do końca tygodnia) podpisanie umowy w odniesieniu do ustawy śmieciowej, czyli przekazanie obowiązku gospodarowania odpadami na gminę.
Powiem Wam moi mili, że nie wiem jak u Was, ale nasze siedlisko choć jeszcze mu daleko do samowystarczalności i czystej ekologii, produkuje ilości śmieci tak niewielkie, że cena jaką nam za tę ilość narzucono zapiera dech w piersiach. Natchnęło to cała naszą rodzinę do przemyśleń nieco głębszych i ruszenia głową i wyszło na to że jesteśmy w stanie zagospodarować nasze odpady w takim stopniu żeby jeden kontenerek zapełnić nie w miesiąc jak nam narzuca gmina, a w rok.
3/5 osób z nas to wegetarianie (no mówię o domu bo córa zjada w placówce publicznej co jej na talerz położą :) ) więc gro odpadów to obierki = kompost i nasi roślinożerni kompani. Resztki zwierzęce od pozostałej dwójki pożerają koty i pies. Nie kupujemy napojów więc nie ma problemu z plastikiem (mojej mamie się zdarza ale w pracy butelki porzuca), nie bierzemy tam gdzie się da woreczków foliowych, ale na to też jest sposób bo w zasadzie nie będzie problemu żeby uniknąć ich całkiem trzeba się nieco przyłożyć tylko :) Papier znika w piecu. Puszki można składować i złomiarze z pocałowaniem w rękę zabiorą. Co zostaje? Temat niemiły ale np. zużyte podpaski - nie potrzeba tego są kubeczki menstruacyjne czy podpaski wielokrotnego użytku. Zatem zostają nam, zużyte flamastry dziecka i zbity kubeczek raz na jakiś czas. no może i jakaś stara torba foliowa ale są to ilości baaaaardzo małe.
Nasz rząd scedował odpowiedzialność na gminę a gmina walnęła nam cenę z kosmosu czyli od obywatela za niesortowane tyle co wcześniej firma za niesortowane od rodziny całej. Wiadomo my sortujemy, ale to co opłacało się firmie żeby gmina wyszłą na zero trzeba razy 5 pomnożyć - porażka.
Przechodzę do meritum. Primo - czy Wy zgadzacie się te haracze (o ile w ogóle da się nie zgodzić) które moim skromnym zdaniem są niezgodne z konstytucją. Czy Waszym zdaniem warto walczyć. Gmina oblicza że tyle a tyle wyprodukujemy, ale my produkujemy 10 krotnie mniej, a da się jeszcze mniej (w ogóle dzięki temu zaczęliśmy myśleć hura!). Secundo - jak problem śmieci wygląda u Was - pytam osoby na siedliskach, bo wiadomo że w bloku ciężko się kompost przykładowo wytwarza ;)
No i taka myśl na koniec - nasi dziadowie na wioskach nigdy nie mieli śmieci - kojarzy ktoś cos takiego z dawnych lat? POmyje, resztki organiczne i papier czyli wszystko bio. No i surojadki to najbardziej bezproblemowe istoty ludzkie w tym temacie chyba ;)
anima
 
Posty: 15
Rejestracja: 08 Kwi 2013, 18:00

Re: śmieci

Postprzez pihon » 29 Maj 2013, 08:36

Paranoja rządzących nie ma granic. Jest to przykład tego dokąd zmierzają. Ich celem jest niewola finansowa a nie rozbudzanie świadomości i to nawet w imię szlachetnych idei (haracze ekologiczne - o zgrozo!), bo gdyby ludzie świadomie gospodarowali odpadami na wsi to tak jak piszesz nie byłoby śmieci do wywiezienia, co najwyżej 1 zbiornik na rok. A tak, to skoro mam płacić to się w ogóle nie przejmuję, płace i wytwarzam tyle ile chcą... ale absurd, ale tak wielu myśli. Czy można walczyć? Można jak masz siłę i ochotę, tylko z kim? Z gminą? oni wykonują tylko prawo z góry. Z rządem z Warszawki? Oni tylko działają zgodnie z wytycznymi z Brukseli? Do Brukseli pojedziesz? Oni tam Polaków to znają od zbioru pomidorów. Ehh, może przesadzam,... w internecie już od dawna jest wrzawa o ustawie śmieciowej i wielokrotnie już była zaskarżana, nawet w TV o niej mówili, z tego co sie doczytałem to system ma póki co działać bo rządzący muszą sprawdzić jak się będzie spisywał w praktyce, wtedy dopiero będą korygować.
A u mnie w siedlisku póki co przez kilkanaście lat nazbierało się trochę folii i trochę szkła, plastikowych opakowań, tak że wszystko w 5-6 workach da radę się upchnąć. Tak to wygląda ale czy któryś z decydentów wie jak wygląda życie na wsi w siedlisku, które zmierza do tego aby być samowystarczalne i ekologiczne? Co najwyżej znają działeczkę podmiejską, na której jedynie tuje i trawa im rosną. Jednak to oni ustawy w obronie przyrody tworzą. Tylko że człowiek w tych ustawach jest szkodnikiem i najlepiej gdyby był zamknięty w miejskim getcie z dala od tej przyrody, aby tam pracował i płacił, pracował i płacił,..... Nie ma wyjścia trzeba walczyć, segregować, dokumentować, uzasadniać i jakby co to nawet do Brukseli słać pisma !
Awatar użytkownika
pihon
 
Posty: 78
Rejestracja: 23 Lis 2010, 08:59


Wróć do Budowanie rodowej posiadłości

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości